8 sposobów na spartaczenie „trywialnych” restartów (refleksje „Angry-Geek’a”)

Serwer się restartuje…” – tymi słowami prawie za każdym razem uraczy Was Admin zapytany, czy właśnie robi coś ważnego. I choć w momencie zadawania tego pytania, przez jedną krótką sekundę widzieliście co oglądał w znikającym oknie przeglądarki, to jego poważny ton odpowiedzi, szczery, pełny troski o systemy wzrok, nadająca powagi kraciasta koszula, oraz powszechna na świecie świadomość, że Admin na prawdę często coś restartuje, uczynią tę odpowiedź zawsze satysfakcjonującą.

Pamiętacie ten rysunek?
rasons why IT
Choć pewnie zabolały Was zęby od tego leciwego suchara, to on zawsze śmieszy (Pan Karol S. potwierdzi!), bo… czasem tak jest. Ale wierzcie mi, restarty to nie zawsze jest tylko wymówka leniwego admina. One naprawdę się wydarzają, naprawdę są potrzebne i naprawdę rozwiązują wiele problemów.

W tym miejscu kusi mnie, aby nieco sprowokować Windowsowo-Linuksowe przepychanki, w których konieczność restartu rzekomo udowadnia, który system jest lepszy, to jednak nie o tym chciałem napisać.

Każdy tak potrafi (?)

Tu wcale nie chodzi o trudność i techniczne aspekty restartowania (techniczne porady znajdziecie TU i TU i jeszcze w paru innych wpisach na Blogu). Chodzi o coś więcej. Choć czasem słyszy się, że zresetować serwer potrafi nawet małpa…
computer-monkey

…to zrestartowanie serwera w odpowiednim momencie, wynika często z wiedzy i doświadczenia i może świadczyć o profesjonalizmie Waszego Admina. Restarty niejednokrotnie wymagają odwagi i charakteru, bo przecież wściekłym użytkownikom trzeba jakoś wytłumaczyć, że jest/była taka konieczność. Będąc szybkim rozwiązaniem problemów, restarty nierzadko ratują firmy przed długimi postojami i stratami finansowymi. Na koniec: choć wszystkim restartowanie serwerów kojarzy się z naciśnięciem jednego przycisku, to nie zawsze tak jest. Jak w każdej dziedzinie życia, nawet trywialne czynności mogą rodzić fuszerki. Do restartowania trzeba mieć kompetencje i postaram się to udowodnić w dalszej części tego wpisu.
power_button_gray

Jestem adminem, zadaję się z adminami z różnych firm i NIESTETY nawet u siebie odpowiedzialność za serwery współdzielę z dynamicznie zmieniającą się grupą indywidualistów, co po latach obserwacji kończy się takimi wpisami ja ten, który czytacie (chyba, że po pierwszych paru zdaniach tu nie dotarliście, tylko mnie hejtujecie w komentarzach).

Cykl „Angry Geeks” to takie fajne miejsce na naszym Blogu, gdzie możemy wyjść ze spodni technicznych geniuszy pozbawionych ludzkich wad i słabości i przez chwilę zachować się jak zwykli ludzie. Mało tego: zachowywać się jak Polacy, którzy jak wiemy, lubią narzekać i denerwują się z byle powodu. I takim „byle powodem” będzie restartowanie serwerów i to, jak wiele osób popełnia błędy, które czynią niby trywialne restarty tak strasznymi w oczach użytkowników i psują renomę tym „dobrym” Paladynom. To znaczy Adminom.

Czy ten wpis będzie budował pomnik bohaterskich adminów? Bynajmniej. Dzisiaj opowiem o patałachach i partaczach…

Aby nadać cyklowi Angry Geeks nieco „specowatości” zróbmy to z finezją: Podpowiedzmy patałachom jak mają być jeszcze większymi patałachami i następnym razem zepsuć coś, czego nie wiedzieli, że da się zepsuć.

Jak udowodnić, że jednak do restartów trzeba mieć kompetencje (i jak Ty możesz sprawdzić, czy je masz)?

fuszerka_1

1) Restart dobry na WSZYSTKO i po co komu jakieś analizowanie przyczyn?

Rób to zawsze, abyś był z tego znany. Przecież każdy doświadczony profesjonalista, walcząc z jakimś trudnym do naprawienia problemem, widząc, że rozwiązanie problemu trwa zbyt długo, zapewne i w końcu spróbuje serwer zrestartować. Po co więc się oszukiwać i męczyć? Ty rób to od razu, nawet nie próbując rozwiązać problemu inaczej. Oszczędzisz czas i firma na tym zyska. Jeśli problem za chwile wystąpi ponownie, zrobisz to znowu. Wystapił dzisiaj 4 razy? Przecież za każdym razem dzielnie zrestartowałeś serwer i wszystko gra. Może ktoś inny po Tobie będzie miał czas na „wnikanie” – ty go nie masz. A całe to RCA, czyli szukanie przyczyn problemu to jakiś korpo-bełkot, który Ciebie nie dotyczy – Ty jesteś od restartowania, czyli od poważnej, technicznej roboty.

2) Po co sprawdzać czy serwer wstał?

Niby czemu miałby nie wstać? Przeważnie serwery wstają. Nie bądźmy pesymistami. Ten akurat restartowałeś ostatnio i wstał. Po co masz zapychać sieć pakietami ICMP i „pingować” serwer, który i tak wstanie? Wymuś restart i idź na lunch, aby mieć energię do dalszej pracy. Jak coś się stanie to zadzwonią. Albo zostawią wiadomość głosową, bo telefon masz w plecaku.

3) Restartuj ręcznie

Po co miałbyś marnować czas na naukę pisania batchy, poznawania komend CMD czy Powershell? Sztuka nie może powstawać szybko i masowo, tylko powoli, dokładnie.. Zatem restartujmy serwery jeden po drugim, bez trudnych do okiełznania skryptów, które odbierają Ci kontrolę. Wydłużajmy czas niedostępności serwerów, tak aby użytkownicy wiedzieli, że Admin coś w tej firmie robi.

4) Nie sprawdzaj, czy serwer się zrestartował

Jeśli ręcznie restartujesz jeden serwer, samo zerwanie połączenia RDP, albo komunikat „Windows is cośtam” dowodzi, że wykonałeś swoją robotę. Nie musisz po raz milionowy oglądać tego samego ekranu ładowania systemu – jest tyle ciekawszych rzeczy do zrobienia, a w razie czego telefon leży obok.

A może masz już te wredne skrypty, czy też narzędzia do masowego restartowania serwerów – zatem wszystko jest automatyczne i Twoja interwencja jest zbędna. Po co „przeszkadzać”? Samo się robi. Jeśli jakiś serwer nie był restartowany od wielu miesięcy, to te brakujące poprawki bezpieczeństwa niech zainstaluje autor narzędzia. To jego wina, że jednak nie wszystkie maszyny się restartowały, gdy Ty uruchamiałeś skrypt.

5) Ktoś prosi o restart? – nie patrz czy ktoś zrobił to chwilę temu

Po co sprawdzać jakieś uptime na serwerach, by upewnić się, czy serwer przypadkiem nie był już zrestartowany? Jest w mailu prośba o restart – trzeba restartować. A że serwer dopiero co wstał – no cóż wytrzymali 5 minut bez serwera, wytrzymają kolejne 5. A jak ktoś się przyczepi, to przecież tamten kolega mógł Cię poinformować, a nie chamsko zabiera Ci robotę sprzed nosa i marnuje Twój czas.

PS. Jeśli jeden restart może dużo pomóc, to 2 są chyba lepsze, co nie?

6) Nie wnikaj w to, co restartujesz

Przecież serwer to serwer. Restartowanie czegoś po aliasie w DNS, które zakończy się zrestartowaniem zupełnie innego serwera to taka zabawna pomyłka. Zarówno szef jak i użytkownicy na pewno też się z tego uśmieją. Zresztą, znajomość jakichś connection brokerów, NLB czy innych Round Robin to nie jest Twoja sprawa. Tylko (tu wpisz imię jakiegoś kozła ofiarnego – najlepiej pani Krysi z produkcji, która powinna wiedzieć, jak skonfigurowana jest farma serwerów terminali. Za co jej płacą 1800 netto????).

7) Restartuj na prośbę każdego

..nawet pana, który w tej firmie wymienia żarówki. Jak ktoś prosi o restart, to nie ma czasu do stracenia! – restartuj. Każdy w Twojej firmie ma dostateczne kompetencje, aby poprosić o restart serwera, wie co na nim działa i z całą pewnością wie, że dzisiejszy problem jest taki sam jak w zeszłą zimę i wtedy admin zrestartował serwer rozwiązując problem.

8) Restartuj kiedy Tobie pasuje

Nie pozwól sobie wejść na głowę i nie daj się namówić na restart po godzinach. Problemy się rozwiązuje tu i teraz, a nie potem. Potem grasz przecież w LOLa. Staraj się nie myśleć o jakichś zaplanowanych/oskryptowanych restartach, które ustawisz z wyprzedzeniem, bo to na pewno nie zadziała. Nie deleguj tego zadania komuś innemu, bo zbierze za Ciebie laury.






Kilka słów na koniec

Co miał na celu ten wpis? Ano, po pierwsze jeśli ktoś dalej uważa, że małpa może restartować serwery, powinien nieco zrewidować swój pogląd, albo nagrać taką małpę na kamerce i wrzucić na Youtube. Myślę, że oferty pracy w IT posypią się lawinowo. Jeśli ktoś poczuł się obrażony, niechaj poświęci kilka minut na auto-refleksję, w końcu wszystkim chodzi o dobry PR Adminów, nieprawdaż? Jeszcze lepiej, jeśli znacie kogoś kto potencjalnie by się obraził czytając to, koniecznie podeślijcie mu link :).

Poza tym musiałem sobie ulżyć. Dzisiejsze przemyślenia kiełkowały we mnie od dawna stając się kolejnym cyniczno-szyderczym drzewem, na którym być może kiedyś mnie powieszą za jakiś przesadnie złośliwy komentarz skierowany do złej osoby w złym momencie.

A więcej wpisów zdenerwowanych informatyków znajdziecie w naszym cyklu Angry Geeks:
[catlist tags=angrygeeks numberposts=25 order=desc]

Łukasz Skalikow

Obecnie Manager IT. Przez lata byłem Inżynierem systemów. Jestem entuzjastą i specem od vSphere, Windows serwer, GPO. Od zawsze byłem zwolennikiem wiersza poleceń i automatyzacji. Obecnie, ze względu na pracę, rodzinę i wyjazdy służbowe, dużo mniej udzielam się na blogu, ale mam nadzieję, że pośród kilkuset porad opublikowanych na spece.it, wiele osób znajdzie dla siebie coś przydatnego :)

Przeczytaj także...

3 komentarze

  1. Emil napisał(a):

    No cóż… Partacze są w każdej branży…

  2. yolo napisał(a):

    Dump logow i restart. Międzyczasie analiza i monitoring problematycznego proxesu/czegos tam….

Dodaj komentarz