Angry Geeks: Netykieta, RTFM i umiejętny trolling

Jakiś czas temu wszystko, co możliwe przeniosło się do Internetu, a on sam stał się globalną wioską z jej wszystkimi zaletami i niestety także wadami. Moją największą bolączką podczas przemierzania otchłani Internetu jest ludzka: głupota, naiwność, ignorancja i brak szacunku do drugiej osoby, ale także do samego siebie. Przecież nikt na nikogo nie zwraca uwagi, bo Internet zapewnia anonimowość, co wielu ludziom daje +100 do odwagi i -1000 do rozsądku.

NETYKIETA, czyli jak zachować się za maską 255.255.255.0

Już w październiku 1995 roku opublikowano RFC 1855 o wdzięcznej nazwie „Netiquette Guidelines” który jest zbiorem luźnych zasad i propozycji dotyczących naszego bytowania w przestrzeni Internetu. Ubolewam jednak nad kilkoma faktami związanymi z tym dokumentem:

  • ciężko znaleźć dobre polskie tłumaczenie
  • powinien być on rozpowszechniany z każdą umową na dostęp do Internetu (a każda umowa powinna mieć klauzule jej zerwania bądź zawieszenia w przypadku rażących naruszeń zasad zawartych w Netykiecie.

Można tu podnieść larum, że przecież od 1995 roku minęło już tyle czasu, szczególnie w szeroko rozumianym świecie teleinformatycznym. Obecnie Internet stał się częścią naszego życia, naszej pracy. Dla jednych jest to miejsce spędzania wolnego czasu czy relaksu. Tak, czy inaczej Internet jest wszędzie wokoło nas. Poza tym, zasady dobrego zachowania, czy też szacunku dla innej osoby po pierwsze są ponadczasowe, a po drugie powinny dotyczyć każdej sfery naszego życia, nie tylko buszowania w odmętach Internetu. W końcu mamy książki i poradniki, a nawet specjalne szkoły savoir-vivre’u, dlaczego więc dobrego zachowania nie powinno się propagować także w Internecie? I czemu, do diaska, w Internecie często widać jak bardzo nerwowym, wybuchowym, niecierpliwym i złośliwym społeczeństwem jesteśmy? Spacerując po ulicach jakoś tego nie dostrzegam (może zbyt często spoglądam na ulice przez własnego firewalla?). Otóż chyba nie, jak wspomniałem na wstępie Internet tworzy ułudę anonimowości, bezpiecznej otoczki spoza której przesyceni jadem, wychylamy się i zadajemy kąśliwy atak, wierząc w to, że nikt nie jest w stanie wyśledzić naszego IP… Prawda jest jednak nieco inna i za szczególnie dotkliwe traktowanie drugiego człowieka w Internecie znajdą się odpowiednie paragrafy także i w polskim prawie. Proszę więc i apeluje do wszystkich naszych czytelników – mniej spinki i więcej luzu! Przede wszystkim więcej szacunku dla samych siebie i innych. W końcu jedno z praw Murphy’ego głosi: „Nigdy nie kłóć się z głupcem – ludzie mogą nie dostrzec różnicy.” I to w dobie wszechobecnej agresji i chamstwa proszę wziąć pod uwagę.

RTFM – drugi poziom wtajemniczenia

Mam nadzieję, że każdy szanujący się Internauta (nie lubię tego słowa) potrafi prawidłowo rozszyfrować ten skrót. Przecież wiadomo, że nie chodzi tu o przeczytanie tej pieprzonej instrukcji obsługi (Read The Fucking Manual), tylko o przyjazną instrukcję obsługi (Read The Friendly Manual).

knowyourmeme.com

Jestem dość aktywnym uczestnikiem różnych forów internetowych i gdy czasem spotykam się z niektórymi pytaniami, czy też prośbami o pomoc, mam ochotę odciąć się od sieci i nigdy tam nie zaglądać. Moim zdaniem istnieje tu poważna korelacja pomiędzy Netykietą a sposobem na mądre zadawanie pytań. Ludzie! Na niektóre pytania po prostu nie da się odpowiedzieć. Nie da się nadrobić braku (czasem elementarnej) wiedzy na temat funkcjonowania świata techniki, a komputerów w szczególności. Zanim więc obrazimy się na kogoś kto odsyła nas do jakiegoś podręcznika, czy instrukcji i wylejemy na niego wiadro bajtowych pomyj – zapoznamy się z dokumentem, stroną czy książką, do której odsyła nas odpowiadający. Tu warte są wzmianki także odpowiedzi w klimacie FUD (Fear, Uncertainty, Doubt – czyli strach, niepewność, wątpliwość), bo i takie się zdarzają. Pół biedy jeśli FUD jest zamierzony (moim zdaniem). Gorzej gdy FUD wynika z nieświadomości czy też nieznajomości tematu, lub braku szerszego spojrzenia. Nic gorszego nie może się zdarzyć kiedy jeden ignorant proponuje idiotyczne rozwiązania drugiemu ignorantowi, a ten bierze to za wyrocznię. Każdy bowiem problem powinno się zgłębiać na własną rękę, posiłkując się jedynie poradami jakie znajdziemy w Internecie. Dzięki temu sami się rozwijamy, a nie jesteśmy tylko lemingami wykonywającymi polecenia innych. Nie obrażajmy się więc gdy ktoś na pytanie „Nie działa mi X. Co robić?” odpowie „SOA #1”, nie obrażajmy się gdy ktoś nas odeśle do „usługi” Let Me Google That For You. Wynika to nie ze złośliwości (no dobra, może trochę), ale z dbania o nasz własny rozwój 😉 Istnieje bowiem chyba taka niepisana zasada, że im lepiej opiszemy nasz problem tym szybciej wspólnymi siłami bądź własnymi dojdziemy do jego rozwiązania. Warto stosować to na każdym kroku gdy próbujemy rozwiązać jakikolwiek problem.

Trolling – sztuka, czy przekleństwo?

Czym jest trolling, nie muszę chyba mówić. Czym jest chamski trolling tym bardziej (chamski troll to taki, którego pod żadnym pozorem nie można karmić). Jednak spotkać można w internecie (co prawda chyba tylko przeze mnie) tzw. radosny trolling. Przykładem radosnego trollingu jest np. pytanie jakie znajduje się na pewnym poczytnym portalu dotyczącym branży filmowej, gdzie jeden wesoły troll w komentarzach pod filmem „Jestem numerem cztery” zadał pytanie o to, gdzie można obejrzeć pierwsze części filmu „Jestem numerem”, bo głupio tak zaczynać od razu od części czwartej :).
Oczywiście takich trolli nigdy dość, gorzej gdy spotkamy trolla-idiotę lub trolla-chama. Te gatunki bowiem nie grzeszą, ani inteligencją, ani znajomością przytoczonej wyżej Netykiety. Takiego trolla najlepiej zignorować. 🙂 Myślę, że każdy bardziej oczytany, buszujący w Internecie człowiek potrafi odróżnić trolla wesołka od idioty, a idiotę od chama. Czego Wam i sobie życzę!
Internet to globalna wioska i o tym trzeba pamiętać, bo nigdy nie wiemy kto stoi po drugiej stronie. Jednak zasady dobrego zachowania powinny nam towarzyszyć na co dzień, a nie tylko od święta. A ludzi i ich przekonania trzeba szanować, choćbyśmy się z nimi nie zgadzali.
PS. Wiem TL;DR powie wielu 😉

Piotr Berent

Piotr Berent od 2002 w pocie czoła pracujący w środowisku IT, obecnie freelancer - Inżynier Systemowy. Entuzjasta wirtualizacji, automatyzacji i rozwiązań opartych o narzędzia open-source.

Przeczytaj także...

3 komentarze

  1. porram pisze:

    Wystarczy banować hejterów. W usenecie widać IP to można filtrować po IP.
    Admin swojej stronki też może banować, bo widzi jeszcze więcej danych.
    Jakbym prowadził swoją stronkę to zacząłbym wycinkę od najgorszych trolli.

    • Maciex pisze:

      Banowanie użytkowników to jedna z metod. Sam kiedyś prowadziłem Bloga i mogłem bez większego problemu czytać każdy komentarz, ale admini wielkich portali gdzie komentarzy są setki dziennie, maja naprawdę duże wyzwanie i zwykle po prostu rezygnują z moderingu na rzecz zgłaszania nadużyć (na przykład Filmweb).

      Ogólnie, walka z Trolingiem w sieci przypomina walke z wiatrakami.

  2. Piotr Berent pisze:

    Trolling, może bawić 😉 bardziej chciałem zwrócić uwagę na chamstwo i brak szacunku…

Dodaj komentarz