Angry Geeks: Ctrl+Tab w Chrome jest bezużyteczny!!!


 

Dziś rano, opublikowaliśmy prolog do nowego cyklu, a teraz czas na sedno, czyli narzekania i wylania nieco goryczy. Na pierwszy ogień pójdzie Chrome, miano najpopularniejszej przeglądarki do czegoś powinno zobowiązywać. W sumie przeglądarka jest niczego sobie, od pewnego czasu da się już z niej normalnie korzystać. Trafiła też na drugie miejsce w moim osobistym rankingu przeglądarek. Jednak jest w niej kilka rzeczy, które mnie strasznie irytują. Nie będę tu pisał o wykastrowanych opcjach konfiguracji, czy nieudolnie skopiowanych kafelkach szybkiego wyboru, których nijak nie można edytować. Nie napiszę też o konserwatyzmie związanym zapewne ze sporym udziałem w rynku i obawach przed utratą użytkowników. Dziś przyczepię się do drobnostki, funkcji, której używa zapewne niewielki odsetek milionów userów Chrome. Mistycznego Ctrl+Tab i sposobu w jaki działania.

Niby jest to szczegół, a jednak nie daje mi o sobie zapomnieć. Szczególnie gdy palce kierowane pamięcią mięśniową próbują bezskutecznie osiągnąć to co w innych programach działa jak należy. Zacznijmy jednak od początku. Skrót o którym piszę swój początek zawdzięcza zapewne innemu skrótowi – Alt+Tab. Jego twórcą jest Microsoft, a pojawił się on, w formie jaką znamy dziś, już w Windowsie 3.0. Trzeba przyznać, że jest naprawdę udany i przydatny o czym świadczy przynajmniej fakt, że jest zaimplementowany w większości (jeżeli nie wszystkich) graficznych systemów operacyjnych. Dla tych, którzy nie mieli z nim do czynienia lub mają awersję do skrótów dodam, że służy on do przełączania pomiędzy ostatnio aktywnymi oknami/programami. Napiszę jeszcze raz: OSTATNIO AKTYWNYMI. Jeżeli dłużej przytrzymacie Alt+Tab to pokaże się wam lista ze wszystkimi otwartymi aplikacjami i będą one ułożone w kolejności zależnej od czasu ich OSTATNIEJ AKTYWNOŚCI. Fachowo nazywa się to kolejność MRU, czyli Most Recently Used.

Skrót, który jest bohaterem dzisiejszego wpisu, występuje w wielu programach, które korzystają z zakładek (ang. tab) i służy do przełączania pomiędzy tymi właśnie zakładkami. Tu pojawia się jednak pewien problem, ponieważ, nie wiadomo dlaczego, niektórzy deweloperzy zaczęli negować słuszność kolejności MRU, postanowili zrobić rewolucję i przełączać zakładki w kolejności ich ułożenia na pasku. Nie rozumiem czy to działanie jakiegoś non-MRU lobby, czy po prostu buntownicza natura nonkonformistycznych programistów. Więc pytam:

Po co zmieniać to co od tylu lat działa wyśmienicie i używane jest przez wielu?

Przecież zdolność szybkiego przełączania pomiędzy ostatnio otwartymi oknami bądź zakładkami to wręcz substytut drugiego monitora. Nie, lepiej postawić na swoim i przełączać zakładki cyklicznie w kolejności ich otwarcia. Ok, jeżeli otwarte mamy jedynie dwie, to sprawdza się to znakomicie ;). Otwórzmy jednak jeszcze jedną i już musimy zaprzęgać nasz mózg do zapamiętania kolejności. Jeżeli mamy otwartych kilkanaście to pożegnajcie się z jakąkolwiek wygodą używania Ctrl+Tab, wtedy staje się on całkowicie bezużyteczny. Pojawią się oczywiście głosy: przecież jest jeszcze Ctrl+Shift+Tab, do przeskakiwania w drugą stronę na liście zakładek. Co mi jednak po nim skoro znowu muszę pamiętać, czy teraz w przód czy może w tył. Zaimplementowanie takiej prostej funkcji wymaga jedynie kilku linijek kodu i bufora, który służył będzie do określania, która zakładka ostatnio była aktywna. Wielkoduszni programiści jednak wychodząc na przeciw potrzebom umysłowym użytkowników mówią „nie” dla kolejności MRU – sami pamiętajcie, którą zakładkę otwieraliście ostatnio. A ja głupi, myślałem, że komputery wymyślono po to aby przejęły wykonywanie żmudnych czynności za ludzi.

Przejdźmy teraz do przeglądarek, w których operowanie na zakładkach jest równie ważne jak w samym OSie. Z przykrością stwierdzam, że tu najbardziej daje się odczuć wpływ wyimaginowanego przeze mnie non-MRU lobby. Większość najbardziej wpływowych przeglądarek domyślnie przełącza taby w kolejności ich ułożenia na pasku. Firefox zaczął poprawnie i w pierwszych wersjach przełączały się w kolejności ostatniej aktywności, jednak niedługo później, bo od wersji 3.6 zmienił zdanie. Po jakimś czasie i zapewne odzewie użytkowników pojawiła się, głęboko zagrzebana opcja przywracająca normalny stan. Firefoxowi mocno się nie dziwię, ale Internet Explorer? Przeglądarka, która jest dzieckiem twórców Alt+Tab zrywa z tradycją… kolejność MRU również i tu nie jest domyślna. W sumie jednak może nie powinienem się dziwić i złościć, zakładki w IE pojawiły się tak późno, że nie miał nic do gadania w kwestii standardów :P.

Jednak wisienką na torcie niepokornych przeglądarek jest tytułowy Chrom. Irytuje nie tylko tym, że domyślnie nie używa kolejności MRU. Nie ma nawet opcji, aby zmienić to zachowanie. Użytkownik nie może sobie po prostu zrobić tego tak jak chce, musi tańczyć jak mu zaprogramują. Mało tego, deweloperzy Chrome (a właściwie Chromium, które jest podstawą Chrome) byli na tyle sprytni, że uniemożliwili nadpisywanie niektórych skrótów. Skutecznie zablokowało to stosowanie rozszerzeń do naprawienia problemu. Owszem są takie, dzięki którym uzyskamy odpowiednią funkcję, jeżeli tylko będziemy gotowi na używanie innego skrótu. Hej, a co z moją, wypracowywaną przez lata, pamięcią mięśniową?
Jeżeli myślicie, że to wszystko to się mylicie. Dyskusja na temat kolejności MRO podczas przełączania zakładek trwa już od wielu lat, czego przykładem może być wątek na stronie projektu Chromium. Status zgłoszonego w nim problemu – WontFix – bez zbędnych komentarzy – nie i już.
Chyba najlepszym streszczeniem całości jest jeden z wpisów autorstwa loureirorg:

Users: we want a MRU Functionality
Google team: no, we don’t like the idea
Users: why? its hard to implement this?
Google team: no, we just don’t like. Its a matter of personal taste. We made a survey with our staff and no one will use this, so we arbitrarily decide that no one will ever use this. Also, our survey indicates that all our staff prefer country music. So the next version of Chrome will play country music automatically. Also Chrome will block any music in your computer that aren’t country music.
Users: but I like rock. I don’t like country music.
Google team: but all our staff like and we don’t give a sh*t for your personal taste, so, case closed.

Tak, ludzie od Chromium są głusi na prośby userów, nawet tych, dla których to jest jedyną przeszkoda do używania Chrome jako głównej przeglądarki.

Pamiętajcie, otwarte oprogramowanie, nie oznacza wcale, że jego twórcy będą otwarci na jakiekolwiek sugestie. I to mnie najbardziej wkurza w dzisiejszym odcinku Angry Geeks.

Na zakończenie wbiję szpilę jeszcze nieco głębiej i dodam (ale krótko, żeby koledzy znowu nie krzyczeli za mną: fanboy Opery), że jedyną przeglądarką, która domyślnie wspierała kolejność MRU podczas przełączania zakładek była Opera. Piszę w czasie przeszłym ponieważ od wersji 15, czyli wielkim kataklizmie jakim było przejście na silnik bazujący na Chromium, Opera odziedziczyła wszystkie jego niedociągnięcia i grzechy. Jest tu jednak subtelna aczkolwiek ważna różnica: po wielu niezadowolonych głosach (a naprawdę było ich sporo, w stosunku do ogólnej liczby jej użutkowników) twórcy zaimplementowali poprawny sposób przełączania zakładek w jednej z kolejnych wersji roboczych i dali po prostu użytkownikowi wybór. Drodzy deweloperzy Chromium, można?

Jeżeli macie ochotę posłuchać nieco więcej narzekań na przeglądarki zapraszam do odsłuchania jednego z naszych podcastów.


Podobne Tematy:

  • Scottie

    Rzeczywiście tak bezużyteczny, że nigdy Ctrl+Tab nie używałem i nie używam. Do przełączania kart używam PPM+scroll lub ŚPM+L/ŚPM+P. Tyle tylko, że korzystam z CoolNovo (dawniej ChromePlus) zamiast klasycznego Google Chrome’a.

  • Anonim

    W Opera 16 da się włączyć MRU (w opera:flags). Jednak da się!

  • jeśli to jest tak proste do implementacji, to czemu nie sforkujesz sobie repozytorium Chromium, nie dodasz modyfikacji i przekompilujesz? A później mógłbyś umieścić tego forka gdzieś u siebie na Githubie, nazywając go MRUomium, albo jakoś tak… (a jeśli nie ty, to czemu nie zrobi tak ktoś z innych niezadowolonych ludzi).