Game Dev czeka, wzywa z daleka …


 

user_trouble1Minęło już 6 miesięcy od kiedy jestem na kursie GameDevSchool. Wycofałem się w tym czasie z pisania do tego bloga na rzecz 100% skupienia się na rozwoju w branży tworzenia gier. Moje boje z GameDev opisuję na Twitterze i moim blogu orzedowski.pl

Czego się nauczyłem przez ten czas? Przede wszystkim pokory.
Zrobiłem dwie małe gry a teraz robię trzecią. Mam już jakieś mikroskopijne doświadczenie, które zamierzam poszerzyć na praktykach w Vivid Games w Bydgoszczy, które zaczynam od następnego tygodnia.

Zapomnijcie o artykułach w stylu – “Jak pisać gry w 5 punktach”. Zapomnijcie, że tworzenie gier to tylko zabawa. Owszem – zabawa jest, bo w końcu robię to, co lubię, ale to tylko 30%. Potem to jest ciężka, nużąca, często frustrująca praca. Jednak dająca straszną satysfakcję. Super jest usłyszeć po wypuszczeniu swojej gry komentarz “Hej, extra gra, nie mogłem się od niej oderwać!”. To wystarczy, żeby zniwelować długie godziny Crunchu.

Co mogę doradzić dla ludzi mojego pokroju: Robić gry. Po prostu. Na początku będą to crapy, ale w miarę jak doświadczenie będzie rosnąć to gry staną się coraz lepsze.

Tym bardziej, że nie ma właściwie żadnych przeszkód by zacząć przygodę – Game Maker: Studio ostatnio stał się darmowy. Unity3D w wersji podstawowej też jest darmowe. Działać, robić gierki, kombinować.

W tym miejscu chciałbym oficjalnie pożegnać się z drużyną Spece.IT, życzę redaktorom miliona wejść dziennie a ja wracam do kodowania.

Pozdrawiam wszystkich speców


  • Sivin

    Szkoda, że opuszczasz SpeceIT. Osobiście życzę powodzenia! :)

  • Krzysztof Orzedowski

    Dzięki, będę tu zaglądał szukając porad IT. W razie pytań dostępny jestem na Twiterze: @fidiaszPL

  • Masz rację z tym „prostym” tworzeniem. Jak zaczynasz od podstaw to się tylko wydaje proste. Zawsze w pewnym momencie jest taki moment, że zaczyna się kombinowanie jak coś zrobić (ja np. chciałem parę lat temu coś zrobić gierkę z fizyką, box2D, ale na niestandardowym kompilatorze – i po walkach z grafiką [nie mam talentu do rysowania] i 200h poświęconych na projekt, sobie odpuściłem). Problem w tym aby nie odpuścić i szukać odpowiedniego rozwiązania – choć czasem to nie jest możliwe (inne wymagające firmowe projekty) – czasem jak wracasz po jakimś czasie (np. paru miesiącach, roku) i masz wrażenie że roboty jest tyle, że łapiesz się za głowę. Więc myślę, że lepiej realizować takie rzeczy jako „pracę” niż typowe hobby. Tak więc – powodzenia!