Jak rozpocząć przygodę z Linuksem?

Na początek uprzedzam, że to nie będzie artykuł “o wyższości Linuksa nad windowsem”. Jednakże warto uświadomić sobie, że na świecie są również inne systemy niż jedyny słuszny. Nie mówię, że są lepsze czy gorsze ale inne i zachęcam do ich poznania.

Linux dla użytkownika

Dla osób, które chcą tylko pobawić się oprawą graficzną Linuksa i odkryć niesamowite możliwości bez zagłębiania się w czarny ekran polecam ubuntu lub openSUSE. Wystarczy ściągnąć obraz systemu ze strony dystrybucji (Ubuntu, openSUSE), wypalić go na płycie i zainstalować  (zachęcam również do prób instalacji mniej standardowych np. z USB). Na wyżej wymienionych stronach znajdziemy również dokumentację, zachęcam do przejrzenia. Z czytaniem czy bez instalacja nie powinna rodzic większych problemów jak i marnować naszego cennego czasu. Interfejs graficzny rodem “prowadzenia za rączkę” pomaga bez większych kłopotów zainstalować system i możemy cieszyć się niezwykłymi efektami pracy społeczności open source.

Taka instalacja przydatna jest również w firmach (opensuse posiada ułatwiające życie admina narzędzie yast). Czas na instalacje to ok 30 min (uzależnione od możliwości naszego łącza) plus ewentualnie konfiguracja do naszych oczekiwań. Najlepiej opracować sobie schemat aby po miesiącu (gdy pojawi się nowy komputer) wiedzieć co ustawić. Podczas instalacji warto włączyć ssh (domyślnie jest wyłączone). Gdy już mamy komputer w sieci i zadowolonego użytkownika przyda nam się opcja -X dla ssh pozwalająca przechwycić grafikę.

Linux dla administratora (tu zaczyna się dopiero zabawa)

Dla osób, które chcą poznać tajemnice efektownego czarnego ekranu (czytaj -> pragną poznać ideę systemu linuksowego/uniksowego) polecam gentoo lub debian. Wybór systemu jest dość istotny. Gentoo posiada niezwykłą dokumentację ponadto raz dobrze zainstalowany nie wymaga reinstalacji (mianowicie wykorzystuje takie rozwiązanie wymiany plików, które pozwala bez reinstalacji posiadać aktualny system). Debian natomiast posiada szerokie wsparcie społeczności oraz w pełni “wolne” oprogramowanie. Obszerna i zrozumiała dokumentacja pozwala od podstaw poznać strukturę systemu a wisienką na torcie jest system zintegrowany ze sprzętem (i zbiżamy się do maca).

Do takiej instalacji warto się przygotować. Zachęcam do kompilacji własnego “jajka”. Zakładam, że jeśli ktoś “porwał się” na tę opcję to ma cechy geek-a. Nie spodziewajmy się, że pierwsza kompilacja załatwi wszystko. Jednak zbyt długie próby również mogą być nużące. Na początek trzeba wybrać czy kompilujemy jajko “świeże” (www.kernel.org) czy wybieramy “spreparowane” pod dystyrybucję (udostępnione na stronie danej dystrybucji)? Jajko pod dystrybucję jest nieco starsze natomiast ma wprowadzone poprawki (np. przygotowane przez gentoo bez problemu poradziło sobie z obsługą ekranu na laptopie emachine E725, a te drugie nie włączało podświetlenia matrycy a z nie podświetlonym ekranem raczej nie da się pracować). Przed kompilacją dobrze by było zapoznać się ze swoim sprzętem -> jaki mamy procek, jaką kartę graficzną, sieciową itp (lspci wystarczy). Jak już skompletujemy swoją wiedzę przechodzimy do spisania jakie opcje naszego jajka warto włączyć. Czas zacząć zabawę :D. Aby ułatwić start proponuję wybrać dystrybucję zainstalować system i wykonać kompilacje z pod działającego Linuksa. Na koniec dopisać jajko w grubie, przetestować i ustawić jako domyślne. W dokumentacji jest to wszystko szczegółowo opisane . W końcu możemy się cieszyć systemem opartym o nasze jajko……

Kompilacja “jajka” pozwoli wam zrozumieć konfigurację systemu. Po takiej instalacji na pewno nie będziecie się już bać “czarnego ekranu” a zarządzanie Linuksami w firmie będzie znacznie łatwiejsze.

Przeczytaj także...

Dodaj komentarz