Mierzymy zasięg i siłę sygnału sieci bezprzewodowej

Zarządzanie siecią bezprzewodową to tylko pozornie podobna robota jak zarządzanie tradycyjnym kablowym LANem. Do miedzianej prozy dochodzi tu jeszcze walka o „czyste powietrze”, szukanie wolnych kanałów, eliminowanie kuchenek mikrofalowych i inne tego typu przygody. najgorsze w tym wszystkim jest to, że w przypadku WLAN nie widać naszego medium i część pracy opierać trzeba na intuicji, doświadczeniu oraz całej masy testów polowych. Jak wiecie żaden admin nie lubi ruszać się ze swojego sanktuarium (czyt. biurka), więc jeżeli już wychodzi zaryzykować spotkanie ze światem zewnętrznym i, co gorsze, użyszkodnikami, to lepiej żeby takie wyjście było produktywne i zamykało całkowicie administratorskie zadanie.

Jeżeli trafi do was problem „zasięg wifi mi ginie”, „rozłącza mnie z bezprzewodówki” to warto mieć plan i narzędzia, które pozwolą na szybki i efektywne (czasem nawet efektowne) rozwiązanie problemu i udowodnienie, że sieć działa jak należy (co jest faktem w dziewięciu przypadkach na dziesięć :)).
Do obrazowania siły sygnału najlepiej służą programy generujące tzw. heatmap sieci, czyli mapę natężenia sygnału. Na rynku obecnych jest kilka dobrych aplikacji, które nie tylko potrafią taka mapę utworzyć na podstawie pomiarów, ale również służą do planowania rozmieszczenia access pointów oraz wielu różnych analiz dotyczących wydajności sieci bezprzewodowych. Z wartych polecenia pakietów, których używałem osobiście mogę polecić Fluke Airmagnet oraz Ekahau Site Survey. Największymi minusem obu pakietów jest ich cena, która skutecznie odstrasza mniejsze firmy. Prawda jest taka, że jeżeli nie planujecie wdrożenia profesjonalnej sieci zawierającej co najmniej kilkunastu access pointów to nie opłaca się ich kupować. Jeżeli stoicie przed takim zadaniem to warto zakup aplikacji (oraz analizatora widma) od razu wrzucić w koszty projektu, wtedy na pewno się przyda się ona w planowaniu oraz optymalizacji rozmieszczenia AP.

Jeżeli natomiast zarządzacie mniejszą siecią lub zamierzacie przeprowadzić szybki test, oczywistym wyborem jest jakaś darmowa aplikacja. Problem w tym, że nie ma ich dużo. Ja polecić mogę w zasadzie jedną – Ekahau Heatmapper. Liczę jednak na was i mam nadzieję, że znacie jeszcze jakichś darmowe narzędzia, które się do tego nadają, dajcie o nich znać w komentarzach.

Ekahau Heatmapper

Aplikacja nie jest rozbudowanym narzędziem jak jej większy brat Site Survey, jest wręcz do bólu okrojona, nie można nawet zapisywać wyników swoich prac, a jedynie zrzut ekranu. W zasadzie to służy jedynie do rysowania mapy zasięgów. Największą wadą jest ograniczenie czasowe, które pozwala na 15 minut aktywnych pomiarów. Mapki tworzy jednak bardzo dobrze i dlatego jej minimalistyczny stan nie przeszkadza tak bardzo. Tak naprawdę to mam wrażenie, że jej producent stworzył ją jako trial pełnej wersji i pokazanie jak proste może być stworzenie heatmapy dla sieci bezprzewodowych. Program pobrać można ze strony producenta, niestety wymaga rejestracji, podania kilku danych (nieweryfikowanych ;)) oraz poprawnego adresu email. Coś za coś, link do aplikacji dostaniecie właśnie na tego maila.

Ok, wiemy czego w niej nie można zrobić, a na co pozwala? Zaraz po uruchomieniu zadecydować możecie czy chcecie wyniki nanieść na mapkę, plan budynku (co zdecydowanie polecam) lub wygenerowana siatkę. Plan budynku wrzucić możemy w formie pliku graficznego, jeżeli sprawdzacie zasięg poza budynkami to można posłużyć się zdjęciem lotniczym lub z Google Maps. Następnie musimy pochodzić w obrębie mierzonego terenu, a na samym końcu wygenerować screenshot. Aplikacja sama zlokalizuje wszystkie dostępne APki. Wynik wygląda mniej więcej tak jak na zdjęciach marketingowych producenta. Wybaczcie, ale nie mogę podzielić się swoimi.

heatmapper

Jak poprawnie zmierzyć zasięg i siłę sygnału

Wskazówki dotyczą darmowej jak i płatnej wersji aplikacji Ekahau, ponieważ moduł odpowiedzialny za wyliczanie mapy działa tak samo w obu przypadkach.
Przeprowadzanie pomiarów polega na poruszaniu się z odbiornikiem wifi w obszarze przedstawionym na zaimportowanej mapce. Dlatego też warto wcześniej zaplanować, którą trasą pójdziemy. Im więcej kroków zrobimy tym więcej danych zbierzemy do wygenerowania mapy. Działanie programu polega na zapisywaniu wyników pomiarów zgodnie z zaimplementowanym interwałem, więc ważne jest aby iść wolno, a jeszcze ważniejsze, żeby trasę pokonać z możliwie jak najbardziej jednostajną prędkością. Jeżeli macie do pomierzenia spory obszar to warto zaopatrzyć się w wózek lub jakieś inny „sprzetowóz”. Łażenie z lapkiem na wyciągniętych rękach (nawet jeżeli to jest jakiś „ultra slim, featherlight” sprzęt) jest po pewnym czasie dość męczące dla naszych administratorskich, zaprawionych w bojach organizmów ;).

Jeżeli macie już to co potrzeba możemy zaczynać. Zgodnie z waszą lokalizacją zaznaczacie początkową pozycję na mapce za pomocą LPM. Kierujecie się do kolejnego punktu i jak już dotrzecie na miejsce jednostajnym, wolnym krokiem zaznaczacie kolejny punkt. Zmierzacie do kolejnego punktu i tak dalej, aż przejdziecie cały obszar. Na końcu używacie PPM, a program przeliczając wszystkie dane wygeneruje ładna mapkę oraz umieści na niej estymowaną pozycje wszystkich dostępnych APków.
Teraz pozostaje jedynie zrobić zrzut ekranu za pomocą przycisku aplikacji. Najlepiej kilka na wszelki wypadek, bo po zamknięciu aplikacji wszystkie wyniki znikają i szkoda by zmarnować tyle czasu na łażenie w kółko.

Na koniec jeszcze kilka nie technicznych aspektów, na które warto zwrócić uwagę. Kwestie bezpieczeństwa, jako że wykonywanie pomiarów wymaga skupienia uwagi na ekranie, nie róbcie pomiarów na schodach, nierównym podłożu i wszędzie tam gdzie jest ryzyko potknięcia się. Zależnie od specyfiki firmy mogą się w niej znaleźć obszary szczególnie niebezpieczne ze względu na ruch lub pojazdy zmechanizowane (typu wózki widłowe) uważajcie szczególnie tam, czasem nie warto uzyskać dobrych wyników za cenę powiększenia jednej ze stóp o trzy numery. Może warto się zastanowić czy nie wziąć kogoś do pomocy podczas chodzenia w niebezpiecznym terenie. Zawsze należy tez przestrzegać wszelkich wewnętrznych procedur BHP obowiązujących w firmie.
Jeszcze jeden nie mniej ważny, aspekt wizerunkowy ;). Admin kręcący się po budynku, nie wróży nic dobrego (przynajmniej tak słyszałem), tym bardziej, że chodzi wolno, a w zasadzie można powiedzieć, że kroczy. Co chwile się rozgląda, zagląda w ekran i coś zaznacza. Nie zdziwcie się, że czasem zauważycie niewielkie oznaki paniki bądź lekkiego popłochu i chór dysków twardych kiedy głowice próbuje nadążyć za masowymi instrukcjami kasowania plików. Eh, zresztą pewnie już i tak do tego jesteście przyzwyczajeni ;).

Przeczytaj także...

5 komentarzy

  1. RamCin napisał(a):

    inSSIDer jest darmowy i do szybkiej diagnostyki może być.

Dodaj komentarz