Recenzja Quantum Break (Steam)

„Byłem tam. Byłem tam gdzie wszystko się kończy, wracałem i podróżowałem ponownie. Widziałem już wiele, byłem w każdym zakątku czasu. Wiem czym jest początek i koniec. Wiem jak wygląda wszystko co powstało i co jeszcze powstanie…

Całe życie otaczali mnie przyjaciele – Paul, Martin, Sofia oraz Beth. Ba, nawet Williama mogę nazwać przyjacielem. Zawsze byli obok mnie, tak wczoraj jak i dziś. Będą też jutro. Wiem to na pewno. Jednak przez całe moje życie na swojej drodze spotykałem również wrogów – Paul, Martin, Sofia i William. O tak, oni wyjątkowo mnie wkurzali. Nawet Beth. Wszystkich zatem to spotka. Dokładnie to, co zostało dla nich przewidziane. Wszystko czyli nic. Wielki koniec. Ale najpierw muszę… przekonać zarówno ich wszystkich, jak i całą resztę ludzi, że to ja jestem najważniejszy. Że to ja jestem początkiem i końcem! Wiem jak to wszystko się skończy… Byłem tam…”

Nazywam się Paul Serene. Oto moja historia.

„Gdy po 6 latach dzwoni nagle kolega… Mało tego, dzwoni w środku nocy i nalega na pilne spotkanie w towarzystwie milczących ścian miejskiego uniwersytetu wiedz, że coś się dzieje. Wiedz również, że oznaczać to może wiele możliwości, jednak to co przydarzyło się mi…

Nie nazwałbym tego przygodą życia. Nie tak wyobrażałem sobie wydarzenia, które będę opowiadał swoim wnukom bawiąc się z nimi w ogrodzie. W sumie to po co on do mnie zadzwonił? Nie kontaktowaliśmy się przez wiele lat. Każdy poszedł w swoją stronę. On zajął się budową swojej firmy, którą z czasem przekształcił w spore imperium. Podziwiam go zresztą za upór, za konsekwencję, za to, że zawsze dokonywał doskonałych wyborów. Jest wspaniałym naukowcem, jeszcze lepszym biznesmenem. Świetny lider. To co nas spotkało gdy byliśmy nastolatkami scementowało naszą znajomość; byliśmy nierozłączni. Paul, ja i mój brat – William… Nie spodziewałem się, że spotkam go w tak przedziwnych okolicznościach. Niesamowite! Gdyby nie Will…”

Nazywam się Jack Joyce. Oto moja historia.

„Znowu zapomniałem zrobić tych pieprzonych notatek! Gdzie jest mój długopis? Cholera! Potrafię skonstruować tak niesamowite rzeczy, a zapominam o tym gdzie co położyłem… Ech, to nie wróży najlepiej, prawda? Zresztą, do diabła, co ma wróżyć?! Nauka, dowody, równania, niewiadome, schematy, wzory, badania, tezy – oto co się liczy. Ja już mam dowód! Mam dowód, że wszystko nad czym pracowałem całe swoje życie działa. Wiem to na pewno! Przecież wtedy… wtedy o mało nie zginąłem. Ale wiem! To nie jest tylko pusta teoria. To działa! Nic tu nie jest przypadkowe, nic nie dzieje się bez przyczyny!

Mam jeszcze tyle czasu, aby wszystko udoskonalić, poprawić, doszlifować do perfekcji… Z pierwszych testów jestem bardzo zadowolony. Przez całe życie wyzywano mnie od kujonów, ale oto jest! Dzieło mojego życia! Nikt przede mną, ani nikt po mnie już tego nie wymyśli, nikt później już tego nie stworzy. Jestem pierwszy!”

Quantum Break

Nazywam się William Joyce. Oto moja historia.

„Byłam tam, próbowałam wszystkiego! Jest to jednak nieuniknione, to wszystko się wydarzy, znaczy… wydarzyło, a my nie mamy najmniejszego wpływu na… Raczej powinniśmy… Chociaż nie! To wszystko nie tak! I cokolwiek nie zrobię, czegokolwiek nie spróbuje… Ja już nie mam siły, jestem zmęczona! Chcę jedynie dotrzeć do końca, nic więcej! Czy proszę o tak dużo? Oddałam przecież swoje życie dla idei, a co dostałam w zamian? Dlaczego ja? Gdzie popełniłam błąd? Kiedy?”

Nazywam się Beth Wilder. Oto moja historia.


Pewnie zastanawiasz się, dlaczego przypominam o grze, która miała premierę pół roku temu? Przede wszystkim dlatego, że gra traktuje o podróżach w czasie, więc czemu nie możemy udać, że czas się cofnął i gra dopiero ujrzała światło dzienne? Jednak pisząc już całkiem poważnie – Quantum Break debiutuje na Steamie 29 września. Jeśli więc jeszcze nie miałeś okazji zagrać w produkcję studia Remedy, czym prędzej ustaw się w wirtualnej kolejce po zakup gry.

Quantum Break nie jest odkrywczym tytułem. Nie jest również tym, czym seria Uncharted dla marki PlayStation. Ma jednak w sobie trudno definiowalne „coś”. Składową tego jest świetna, doskonale skrojona czasowo, pełna dynamicznym zwrotów i akcji fabuła. Za najbardziej intrygujące zagranie twórców uważam zaś fakt, iż choć przez cały czas sterujesz głównym protagonistą, tak kluczowych wyborów fabularnych dokonujesz jako antagonista!

Gra przerywana jest krótkimi wstawkami filmowymi, ale jeśli nie mieszkasz w Bieszczadach i interesujesz się grami, z pewnością już to wiesz. Nie będę więc wtórował innym twierdząc, że sama rozgrywka nie jest nazbyt wymyślna. Jednakowoż muszę przyznać, iż te sekwencje akcji, w których należało pokonywać przeszkody niemal w sposób rodem z gier platformowych były dla mnie największą atrakcją. Dodam również, iż wielkim minusem traktuję brak spolszczenia gry (steamowa wersja nie posiada chociażby polskich napisów). Na tym jednak nie koniec. Quantum Break potrafił klatkować na całkiem niezłym sprzęcie (i7 2700k, GTX970, 32GB RAM), szczególnie kiedy gra nie była uruchamiana w trybie limitowania do 30 klatek na sekundę. Co ciekawe, rzeczona wersja wymaga stałego połączenia internetowego, aby oglądać serial będący de facto bardzo rozbudowanymi cutscenkami w trakcie gry. Jeśli jednak odrzesz recenzowaną produkcję z powyżej przytoczonych uchybień, jawić się będzie jako bardzo solidna pozycja. Czy zachęcałem już do jej kupna? Nie? Nadrabiam zatem!

Lokacje, jak cała gra oraz serial zresztą, są bardzo dobrze zaprojektowane i wykonane. Nie ma tu grama przypadku – to miała być flagowa produkcja dla wszystkich posiadaczy konsoli Xbox One. W przeddzień jej debiutu na najpopularniejszej platformie gier PC muszę przyznać, że Remedy nie ma specjalnych powodów do wstydu. Jeśli szukasz w grach przede wszystkim bardzo dynamicznej akcji i szalenie intrygującej fabuły, Quantum Break powinno czym prędzej pojawić się w Twojej wirtualnej bibliotece.


Doskonała, wciągająca wręcz fabuła i znakomicie zaprojektowane poziomy zręcznościowe.

Brak spolszczenia tytułu przy jednoczesnym wymogu bycia online brzmi już mocno średnio.

Piotr Berent

Piotr Berent od 2002 w pocie czoła pracujący w środowisku IT, obecnie freelancer - Inżynier Systemowy. Entuzjasta wirtualizacji, automatyzacji i rozwiązań opartych o narzędzia open-source.

Przeczytaj także...

Dodaj komentarz