Recenzja This is the Police

Znowu dzwonią z ratusza. Ponownie wybuchła afera w robocie. Ech… za stary już na to jestem. Kawa, poranny przegląd pracy i jazda. Tym razem zaczniemy jednak od konferencji prasowej, na której z ust dziennikarzy dowiaduje się, że… O jasna cholera!

„Uspokój się” – myślę. Nie ma sytuacji bez wyjścia. Masz jeszcze 180 dni do przymusowej wcześniejszej emerytury. Tylko, że… kurwa! Na koncie żadnych, ale to żadnych oszczędności. Czas zatem na plan B! Jak w pół roku uzbierać 500 000 USD, aby godnie odejść ze stanowiska. Zaraz! Przecież nadal jestem urzędującym szefem policji w tym zapyziałem mieście. Freeburg, psia jego mać.

A gdybym tak wykrzesał moje poliglotyczne zapędy? Freeburg… Wolny Most. Jaaasne! Dla mnie będzie to jedyne 180 dni pomostu do emerytury. Jako że wcześniejsze przejście na nią nie umożliwia szansy na godziwe życie, czas przejść do kolejnego etapu mojego jestestwa na tym łez padole z połową bańki w kieszeni. Brzmi aż nadto dobrze. Tak więc zaczynamy…

This is the Police a nie przedszkole!

Rety! Mój zastępca umoczony, pół posterunku na utrzymaniu zbirów… a ja… cóż, też trochę. Włączmy jednak relaksacyjną muzykę. Jasna cholera! Znowu ten telefon!

Kolejne wezwanie. Dwóch idiotów próbuje ukraść samochód. Smith, Johnson – jedźcie tam. Co tym razem? Bójka w klubie starego znajomego? OK, wreszcie jest szansa na lewą kasę. Muszę posłać tam jedynie kogoś ze starej gwardii. Susan Skidmore – ona będzie idealna, zawsze mogłem na niej polegać. Dziewczyna dyskretna i aż nadto skora do współpracy, he he.

Dzwonił John, szef naszej lokalnej mafii. Za 30 minut przez nasze miasto przejedzie transport jego brudnych prochów. Pytał czy podeślę kogoś do ochrony, a że oferuje okrągłe 100 000 USD. Musiałbym podesłać jedynie 2 wozy i sześciu ludzi, tak na wszelki wypadek. Muszę pomyśleć…

Police

To w zasadzie łatwa kasa, sto tysięcy dolarów do podziału (ja wezmę 30 tysięcy, reszta dla ekipy na miejscu). Dobra, jakoś to będzie. Kolejny telefon? Nie wierzę… Wezwanie. Tym razem strzelanina w parku obok szkoły. Potrzeba wszystkich jednostek, a i wsparcie SWAT by się przydało. Do kurwy nędzy, też nie mają kiedy strzelać, w biały dzień… To miasto faktycznie zeszło na psy. Czas najwyższy zareagować!

Tylko co ja ludziom z ratusza powiem, jeśli wyślę ekipę do jawnego pilnowania transportu narkotyków?  Ech, chyba muszę się napić. Wychylam szklaneczkę dobrej whisky od Johna…

Tak właśnie wyglądają moje (policzone już na szczęście) dni – nieustanne śledztwa, rozboje, morderstwa, nietypowe akcje, zarządzanie schodzącym na psy posterunkiem, liczne dylematy… Chciałbyś mieć tym podobne problemy? W takim razie musisz zagrać!


Gra This is the Police to cudowne wspomnienie staroszkolnych gier przygodowych. Zawarto w niej szczyptę strategii, całość przyprószono prostą, komiksową grafiką i dodano do uzyskanego ogółu dwie garści klimatu.

Jak już pewnie się domyślasz, wcielisz się w rolę odchodzącego na przyspieszoną emeryturę szefa lokalnej policji. Twoim celem jest uzbieranie wspomnianej wyżej kwoty 500 000 amerykańskich dolarów. Masz ku temu dwie drogi – albo będziesz dbał o porządek w mieście, rozwiązywał monotonne śledztwa i wraz ze swoim zespołem likwidował gangi albo pójdziesz na łatwiznę i zaczniesz kombinować do spółki z lokalnymi rzezimieszkami. Muszę Cię jednak ostrzec! Żadna z tych dróg nie jest usłana różami i nie zawiedzie Cię do celu jedyną prostą drogą.

Gra nie jest pozbawiona wad, do których zaliczyłbym przede wszystkim ubogą ścieżkę dźwiękową oraz irytujące, zdecydowanie zbyt często powtarzające się wstawki animacji. Pomijając jednak te dwa (drobne bądź co bądź) defekty, This is the Police powinna przykuć Twoją uwagę na przynajmniej kilka długich wieczorów. Ta smutna historia z interesująco poprowadzonymi wyborami moralnymi może stanowić dobrą odskocznię po trudach dnia codziennego. Ponadto tytuł oferuje kilka różnorodnych zakończeń, jednak aby poznać je wszystkie… Zresztą, spróbuj sam. Naprawdę warto!

Recenzowany tytuł jest świetnym doświadczeniem; z jednej strony to strategia ekonomiczna, z drugiej składa się na co najmniej dobrą przygodówkę posiadającą doskonały wątek fabularny i kilka zagadek do rozwiązania. Mało? To na koniec dodam jedynie, że Twoją postać dubbingować będzie John St. John! Tak, to przecież nasz dobry znajomy – Duke Nukem.

Gorąco polecam! This is the Police to synonim wielu godzin rozrywki utrzymanej na naprawdę wysokim poziomie!


Podejmowana tematyka, rewelacyjny klimat gry oraz doskonałe połączenie strategii z fabułą – oto siła rzeczonej pozycji!

Na całość rzutuje jednak uboga ścieżka dźwiękowa i monotonne cutscenki.

Piotr Berent

Piotr Berent od 2002 w pocie czoła pracujący w środowisku IT, obecnie freelancer - Inżynier Systemowy. Entuzjasta wirtualizacji, automatyzacji i rozwiązań opartych o narzędzia open-source.

Przeczytaj także...

Dodaj komentarz