Angry Geeks: Serwer(y) + wybory = chaos

AngryGeeks_ikonaChoć zazwyczaj (a raczej absolutnie) nie mieszamy się w bieżące wydarzenia w Wielkim Świecie Polityki, to nie sposób przejść obojętnie obok tego co wydarzyło się w ciągu ostatnich 24 godzin. Chodzi oczywiście o zamieszanie związane z przeprowadzonymi w minioną niedzielę wyborami samorządowymi. Konkretnie zaś o awarię systemu informatycznego obsługującego cały proces wyborów. Niby to wszystko to poważne sprawy, ale nie sposób się nie zaśmiać…

Nic mnie tak z rana nie ubawiło jak komunikat z Państwowej Komisji Wyborczej: „Mamy jedynie bardzo cząstkowe wyniki. Być może serwer był źle skonfigurowany”. Uwaga! SERWER, nie serwery – SERWER! To śmiech na sali, gdyż może wydający to oświadczenie po prostu nie wie o czym mówi, albo faktycznie cała wyborcza infrastruktura opiera się o pojedyncze elementy. O tym jak dalekie jest to od tego co w dobie chmur obliczeniowych i haseł (które nie są żadną kiełbasą wyborczą, tylko sprawnie działającymi technologiami) jak Big Data, hurtownie danych itp… można uznać za standard.
Każdy z nas wie, że wybory to podstawa demokracji, a tym razem odpowiedzialnym za działanie systemu informatycznego na wybory samorządowe wybrano maleńką spółkę, która… a zresztą zobaczcie sami (z grzeczności zamazaliśmy nazwę):

Wybory

 

Jakim cudem do przygotowania tak ważnego systemu wybiera się spółkę nie posiadającą w swoim portfolio żadnego większego systemu? Mniej więcej 50 lat temu ludzkość zaczęła latać w kosmos. W XXI wieku zaś okazuje się, że nie da się przygotować systemu obsługującego 25 949 obwodów wyborczych. Lamerskim znajduję tłumaczenie, że serwer nie został skonfigurowany na przyjmowanie takich ilości danych (każdy obwód jak zakładam przesyłał cztery kilkustronicowe raporty), zresztą nawet gdyby system miał przetworzyć POJEDYNCZO, każdego uprawnionego do głosowania (a mamy w kraju 30 356 100 wyborców). To daje nam to około 123 milionów dokumentów, spływających przecież nie jednocześnie. Odbyły się także dwa testy tego systemu, ale jak widać nikt niczego, albo nie zauważył, albo też wszelakie problemy zostały zlekceważone. Nie wiem co gorsze.

Sama PKW, też nie wygląda najlepiej. Odkąd interesowałem się wyborami zawsze następnego dnia o poranku byłem przekonany, że choćby cząstkowe wyniki będę mógł sobie obejrzeć na stronach PKW, jednak w tym roku zakpiono ze mnie i pewnie z milionów innych, którzy te wyniki chcieli sobie przejrzeć przy porannej kawie. Oto bowiem PKW wpadła na genialny pomysł aby wyniki przedstawiać słownie na kanale YouTube.

„Internety” oczywiście nie próżnują:

I pomyśleć, że na to idą nasze podatki… Fakt, system kosztował ledwie 429 tysięcy złotych… więc czego tu oczekiwać, z drugiej strony jednak nie uważam, że mógłby kosztować powiedzmy 50 milionów złotych.
A Wy co myślicie? Czy z technicznego punktu widzenia, przeprowadzenie wyborów w kraju w centrum Europy jest możliwe tak, aby system informatyczny dał radę?

Piotr Berent

Piotr Berent od 2002 w pocie czoła pracujący w środowisku IT, obecnie freelancer - Inżynier Systemowy. Entuzjasta wirtualizacji, automatyzacji i rozwiązań opartych o narzędzia open-source.

Przeczytaj także...

6 komentarzy

  1. Łukasz Skalikow napisał(a):

    Skoro Internety tak szydzą z wyborczej wpadki, to ja wymyśliłem joke: Jaki System operacyjny działa na pechowym serwerze? ….

    …HA-OS

  2. Krzysztof Wiwatowski napisał(a):

    Mnie to nawet nie dziwi. Większość systemów, które są tworzone dla administracji publicznej działa ‚kulawo’. Zastanawiające jest jednak to, że systemy, które sprzedawane są dla firm, korporacji, etc. zazwyczaj działają bez większych problemów – przypadek?

    • Piotr Berent napisał(a):

      Przypadek? Nie sądzę 😉
      Miałem okazję słuchać w radiowej Trójce w miniony czwartek dziwnego tłumaczenia PKW, o tym, że nie da się (serio!!!) przygotować jednolitego systemu obsługującego wszystkie wybory… serio???

  3. Paweł Jamroz napisał(a):

    Za mało pieniędzy zainwestowali 😉

  4. Koordynator napisał(a):

    Przyznam szczerze że to jest żenada co pokazało PKW, nawet jak za 429tyś zł to ten system lepiej mógłby wyglądać. Poza tym wszystkie rzeczy są policzalne w tym przypadku można było przewidzieć co i jak, mając dane z poprzednich lat, jakiej mocy obliczeniowej będziemy potrzebować, jaki ruch sieciowy będzie generowany, wydajność, a tutaj czyste 0 gdybyśmy mieli ok 100 komisji to wtedy system działałby bez zarzutu.

Dodaj komentarz