Art of patching, czyli jak krosować gniazda w szafie dystrybucyjnej


 

O tym jak ważna jest pierwsza warstwa modelu OSI wie większość, a Ci którzy byli lub są w pierwszej i drugiej linii wsparcia IT wie to na pewno . „Nie masz internetu? …a próbowałeś wpiąć kabel sieciowy?”. Eh, uszkodzenia i błędy pierwszej warstwy – to właśnie te wszystkie sytuacje sprawiają, że jest potem co opowiadać wśród swoich w naszej jaskini, piwnicy, leżu czy jak tam się nazywa to pomieszczenie w którym, przesiadujemy przed monitorami.

Oj ci użytkownicy, jak oni mogą nie wiedzieć, że kabelki są tak ważne i potrzebne do przesyłania uporządkowanych ciągów zer i jedynek w ekranowanych i poskręcanych odpowiednio miedzianych drucikach. Przecież taki kabel nie może być pocięty, powyciągany, skręcony i wygięty. Same wtyczki też przecież zatrzaski muszą mieć sprawne, bo wystarczy jedno szarpnięcie i już trzeba IT wołać do problemu opisywanego zazwyczaj jako „komputer nie działa!”. Dlatego jak już wstajemy od biurka to zawsze przy sobie mamy dodatkowy, sprawny kawałek porządnie zarobionej skrętki, bo gdy dojdziemy do „felernego” komputera to mamy ogromną szansę na nurkowanie pod stołem, biurkiem czy stanowiskiem w celu wymiany właśnie tego niepozornego i banalnego kabla sieciowego.

O użytkownikach, w aspekcie ignorowania zaleceń IT, można by tu jeszcze długo prawić, ale opuśćmy na razie świat zewnętrzny, który zaczyna się zaraz za gniazdem sieciowym i zajrzyjmy nieco bliżej. Powiedzmy na granicy tych światów. Szafa rackowa, zawierająca switch przeznaczony do warstwy dostępowej i patchpanele. Tu również znajdują się kabelki, czasem nawet sporo, a służą do przekrosowania portów switcha do gniazdek. Czy tu też jest taki porządek jaki każemy utrzymywać użytkownikom? Co prawda raczej nikt nie będzie pociętych kabli podpinał w szafie, ale poskręcane i poplątane to już inna sprawa. W sumie to nikt tego celowo nie robi, ale jakoś tak po kilku latach przepinania „samo się zrobiło”. Nie, nie pomoże tu tłumaczenie, że to wewnętrzne sprawy IT. Wymagamy od userów, wymagajmy też od siebie. Trzeba z tym wreszcie zrobić z tym porządek!

kable

Geneza

Na samym początku jest naprawdę przyjemnie, nowy switch, nowy patch panel, nowiuśkie kabelki o odpowiedniej długości, czysta (również dosłownie) przyjemność. Przychodzie kolejny panel krosowniczy, switch, nowe gniazda. Robi się nieco ciasnawo, ale nie jest źle. Potem przychodzą pierwsze przemieszczenia gniazd, jedne likwidujemy, tamte przenosimy. Część rozkrosowujemy, inne podłączamy. Po jakimś czasie szafa wyglądem przypomina twór przy którym dżungla amazońska to szczyt symetrii i uporządkowania. Uwierzcie mi, widziałem szafy w których przepinanie czegokolwiek to była wielka przygoda, na którą trzeba było zabrać suchy prowiant i GPSa oraz poinformować kolegów, żeby ruszyli z wyprawą ratunkową jeśli nie wrócę do obiadu. Były też takie, gdzie drobnoustroje stawiały budowle z kurzu i zaczynały wkraczać w epokę brązu, niestety musieliśmy unicestwić to dobrze zapowiadające się społeczeństwo w ramach zakładowej inicjatywy 5S. Niestety, taka prawda, szczególnie w dynamicznie rozwijających się środowiskach, a fakt potęguje jeszcze brak szaf sprzyjających dobremu przeprowadzeniu tras kablowych. Z porządną szafą, której producenci pomyśleli poważnie nad cable management jest o wiele łatwiej, ale to nie może być dla nas wymówką.

Jak się za to zabrać?

Tu pojawia się malutki problem, ponieważ układania kabli nie uczą w szkołach, nie dowiecie się o tym na kursach czy szkoleniach. Taką wiedzę zdobywa się poprzez doświadczenie, swoje bądź kolegów. Co firma to inne standardy. Ba, co człowiek to inne standardy :). Ja postanowiłem nie zawierzać porządku (a w zasadzie chaosu :)) w szafach ślepemu losowi i jakiś czas temu przygotowałem dla chłopaków z supportu instrukcję. Zastanawiałem się jak podejść do tematu, bo można by napisać o tym kilka porządnych prac. Jak już skończyłem swoje przemyślenia i, jak to w swoim zwyczaju, optymalizację rezultatów to okazało się, że aby utrzymać porządek w stojących już szafach wystarczy przestrzeganie jedynie trzech (3) reguł

  • Długość (Lenght)
  • Strona (Side)
  • Trasa (Duct)

w skrócie LSD…

Stan początkowy

Oczywiście te reguły są wystarczające jedynie do prawidłowej eksploatacji istniejącej już infrastruktury. Nie mówią nic o tym jak takową rozbudować. Przyjmijmy więc kilka założeń, dla których reguły będą poprawne. Przede wszystkim, szafy to nie jakieś fikuśne rack’i z bajerami do porządkowania kabli, a zwykłe, blaszane, zamykane, wolno stojące szafy 19”. Patchpanele to najczęściej modele 1U z miejscem na 24 porty. Do takiej szafy włożyć możemy samodzielny switch 1U lub też połączyć w stos kilka takich switchy. W tym przypadku jeden patchpanel możemy zamontować nad switchem, a drugi pod i analogicznie dla kolejnych. Wtedy do krosowania wystarczą nam półmetrowe kabelki. Możemy również używać switchy modułowych, do kilkunastu U. Wtedy połowę patch paneli montujemy nad switchem, a druga połowę pod nim. I w sumie tyle wystarczy w kwestii wystroju szaf, raz skręconej już się raczej nie dotyka, więc lepiej to zrobić raz, a porządnie.

Długość

Tak, długość ma znaczenie. Tej kwestii nie trzeba długo tłumaczyć. Sami zapewne dobrze wiecie, że port z gniazdem lepiej skrosować kablem metrowym niż dziesięciometrowym, którego zapas zwisał by gdzieś z boku szafy i czekał na informatycznego cowboy’a, niczym lasso. Nie dość, że nieciekawie to wygląda to jeszcze z czasem będzie przyczyną niedomykania się drzwiczek szafy. Ogólnie, każdy przydługi kabel w szafie przekłada się na bałagan. Maksymalna długość na jaką powinniście sobie pozwolić to 2m, a to i tak tylko w wyjątkowych sytuacjach. Wszystkie dłuższe powinny być wyniesione jak najdalej od jakichkolwiek szaf dostępowych.

Strona

O puszczeniu wszystkich kabli jedną stroną możecie zapomnieć – nie zmieszczą się. Przerabiałem już różne modele, w których najczęściej powtarzały się te radośnie chaotyczne. Okazło się, że jedna z lepszych metod to wirtualny podział szafy na pół w osi pionowej. To wszystko co jest po lewej stronie podłączane jest do lewej strony, to co po prawe do prawej. Zmusza to do samodyscypliny i uważnego planowania co i gdzie chcemy podłączyć, ale się opłaca.

Trasa

to jest zazwyczaj największy problem. Za każdym razem gdy coś przepinamy należy pamiętać jak przełożyć kable, żeby się nie plątały. U mnie najlepiej sprawdza się taki sposób: zaczynamy od wpięcia kabla do panelu krosowniczego, wszystkie kable puszczamy dołem, jeżeli jest to możemy wpiąć się w grzebień, dalej idziemy w lewo lub prawo (patrz poprzedni punkt). Gdy jesteśmy z brzegu szafy kierujemy w górę lub dół, w zależności od tego gdzie znajduje się switch, i wracamy do środka gdy znajdziemy się na poziomie portu do którego chcemy się wpiąć. Najważniejsze w tym wszystkim jest to aby cały czas kabel znajdował się pod spodem lub na wierzchu wszystkich już obecnych, tak aby z żadnym się nie przeplatał.

Czy da się takimi metodami osiągnąć dobre efekty? Zobaczcie sami. To jedna ze starych szaf (już nie istnieje), którą dane mi było uporządkować.

przedpo

W opisanych metodach największym plusem jest fakt, że po skończonej liczbie iteracji polegających na przekrosowaniu gniazd uda się uporządkować szafę bez potrzeby planowania jakichś dodatkowych akcji. Jak już wcześniej pisałem, krosowanie, czy też patchowanie, w szafie dystrybucyjnej to dość indywidualna sprawa, bo każdy sam dochodzi do swoich sposobów, które w dużej mierze zależą też od specyfiki firmy i jej wielkości. Warto jednak czasem wymienić się spostrzeżeniami i wskazówkami, dlatego chętnie dowiem się jakich standardów Wy używacie i jak się one sprawują w waszych firmach, napiszcie o tym w komentarzach.


Podobne Tematy:

Tags: