Pebble Steel – długodystansowy test


 

pebble_steel

Chciałbym zaprezentować Wam moje wrażenia po ponad półrocznym okresie korzystania z chyba najbardziej popularnego na świecie smartwatcha. Pebble Steel, z którego korzystam, do jakby druga ulepszona wersja zegarka ufundowanego przez społeczność na platformie kickstarter. Dlaczego dopiero po pół roku zdecydowałem się na napisanie krótkiej „recenzji”? Powód jest prosty mimo tego, że bardzo lubię wszelakiego rodzaju nowinki technologiczne, tak do „inteligentnego zegarka” podchodziłem dość sceptycznie – choć z entuzjazmem.

Co mogę powiedzieć o zegarku Pebble po jego dłuższym użytkowaniu? Przede wszystkim jedno – z pewnością jest to zegarek godny polecenia i wiem, że nie zamienię go na żaden inny (chyba, że nowy Pebble Time ;) ). Pebble używałem z iPhone, a obecnie korzystam z tandemu zegarek + telefon z Androidem. Jeśli miałbym stwierdzić, które połączenie jest lepsze – to… zdecydowanie wskazuje na mariaż zegarka z produktem spod znaku nagryzionego jabłka. Skąd ten wniosek? Otóż mimo tego, że Pebble lepiej „integruje się” w telefonach z systemem od Google, tak częściej dochodzi do sytuacji gdy Android nie potrafi w prosty i szybki sposób ponownie nawiązać połączenia z zegarkiem. Choć być może jest to wina mojego telefonu lub konkretnej wersji Androida. Na winę leżącą po stronie telefonu wskazuje moim zdaniem fakt, że remedium na trudności z ponownym sparowaniem urządzeń jest w moim przypadku wyłączenie i ponowne włączenie bluetooth w telefonie. Po takim sprytnym tricku urządzenia doskonale się dogadują.

Co takiego fajnego jest w Pebble? Bateria! Przy ciągłym połączeniu z telefonem (czyli z wiecznie włączonym bluetooth) – zegarek potrafi spokojnie wytrzymać 6-7 dni. Przeprowadzając eksperyment z wyłączonymi funkcjami „smart” na zegarku (tylko po co mi wtedy Pebble), oraz przy rozsądnym jego użytkowaniu 8-9 dni na jednym ładowaniu baterii to norma. Przy rozsądnym korzystaniu z dobrodziejstw funkcji zegarka tydzień na baterii to bardzo dobry wynik moim zdaniem. Druga fajna rzecz to wyświetlacz e-ink pozwalający na swobodne odczytywanie informacji zarówno w ostrym słońcu jak i w nocy (przy pomocy podświetlenia ;) ).

Zegarek w wersji Steel prezentuje się całkiem elegancko. Nie posiada plastikowego upośledzenia, jakie można spotkać w poprzednim modelu. Zegarek przychodzi w eleganckiej paczce i standardowo znajdziemy dołączony do niego skórzany pasek, zaś metalowa bransoletka i śrubokręcik do dokonania zamiany są dołączone w komplecie:

pebble_steel_feature

Ja wybrałem jednak bransoletkę metalową, która moim zdaniem prezentuje się lepiej, ale to już kwesta gustu. Drobna uwaga – zegarek z bransoletka waży 92g zaś z paskiem 56g.

IMG_4663

W skrócie – wersja metalowa jest odczuwalna na ręku, ale w taki normalny sposób ;) wersja skórzana powoduje takie dziwne uczucie, że pasek nie waży nic, a cały ciężar skompresowany jest w samym zegarku.

Zegarek mimo wszystko nie pozwala na wiele, mamy do dyspozycji 8 slotów na aplikacje lub elektroniczne „cyferblaty”, to niewiele, ale w zupełności wystarcza i w 100% spełnia swoja rolę gadżeciarskiego dodatku do telefonu. Jak spożytkować zatem jego niewielkie możliwości? Ja osobiście używam go jako podgląd do endomondo gdy jadę na rowerze, sprawdzam sobie swoje konto na Twitterze podczas nudnych korpo-spotkań, przełączam muzykę na Spotify podczas jazdy samochodem lub rowerem. Ostatnie z wymienionych zastosowań pozwala na przełączanie się między poprzednim lub następnym utworem, zatrzymania piosenki. Co ciekawe klawisz odpowiedzialny za zatrzymanie odtwarzania, po przytrzymaniu przełącza funkcję guzików poprzedni/następny na głośniej/ciszej. Świetną funkcją (choć mocno okrojoną) jest możliwość odpisania na SMS, Hangout, e-mail, whatsapp korzystając z wcześniej zdefiniowanych szablonów. Nie jest to szczyt marzeń, ale daje radę. Istnieje, możliwość pogrania w jakieś proste nie wymagające gry, dające obsłużyć się dwoma klawiszami. Sam zegarek pozwala na taką konfigurację, aby potrząśnięcie nadgarstkiem włączało podświetlenie tarczy.

Zegarek jest wodoodporny do ciśnienia 5 atmosfer, więc śmiało można w nim moknąć, brać prysznic czy zmywać naczynia ;). W teorii można w nim także pływać, ale tego nie sprawdzałem – wykonałem zaś test zanurzenia go w szklance i muszę przyznać, że przeżył tę ciężką próbę. Tak więc wodoodporność – potwierdzona. Gniazdo ładowania także zostało przygotowane pod kątem odporności na wodę, na zegarku mamy dwa styki na prawym boku, i ładujemy zegarek z portu USB kabelkiem, który przyczepia w odpowiednim miejscu i utrzymuje dzięki dwóm malutkim magnesom na końcówce kabla. Niby to jeden kabel więcej podczas dłuższych wyjazdów, ale z drugiej strony dzięki temu jest wodoszczelny.

Co do powiadomień wyskakujących na zegarku to warto je sobie ustawić w taki sposób, aby zegarek trafiały tylko najważniejsze powiadomienia, a to ustawienie znajduje się w aplikacji na telefonie. Jest to przydatne, gdyż pebble ma ograniczoną pojemność pamięci przeznaczonej na powiadomienia. Możemy sobie przeglądać ileś tam powiadomień przechowywanych na zegarku bez potrzeby połączenia z telefonem, co jest przydatne w moim przypadku – gdy wychodzę na zakupy żona zazwyczaj smsem wysyła mi listę zakupów, ale kto by nosił telefon na 20m spacer do sklepu ;) więc zegarek niejednokrotnie uchronił mi skórę ;) (gorzej gdy żona „dopisała” sms-owo coś do listy, a ja odczytałem to dopiero w domu ;) ).

Do drobnych wad zaliczyłbym wycierającą się metalową bransoletkę (widać na zdjęciach), wykręcające się śruby mocujące metalową bransoletkę (muszę je dość często rozkręcać) oraz nieco wysoką cenę.

IMG_4649

Trzecią rzeczą, która nieco mi doskwiera to ciągle uboga, lecz ciągle rozrastająca się baza aplikacji w „sklepie pebble”. Niestety ciągle ze świecą szukać tam rodzimych programów. Zegarek bowiem mimo początkowej czkawki z wyświetlaniem polskich liter – obecnie radzi sobie z tym bezbłędnie.

Sprowadzenie zegarka do Polski nie jest tanie, ale jest to naprawdę solidny produkt, który raczej posłuży przez jakiś czas, a na chwilę obecną poza swoim następcą – Pebble Time (już niedługo stanę się szczęśliwym posiadaczem także wersji Pebble Time Steel ;) – więc opiszę po jakimś czasie i ten wynalazek) nie ma sobie równych. W zasadzie tak właśnie powinien działać smartwatch. Przez pół roku, nigdy mi się nie zawiesił, a tylko raz się rozładował i wyłączył ;)

Dlaczego warto zakupić pebble – jest to jedyny zegarek (chyba, że się mylę), który zadziała razem z Androidem jak i z iOS (myślicie, że Apple Watch to umie? ;) ). Ma szalenie wydajną baterię – lepszą niż mój telefon khie, khie… Pebble Steel dobrze się prezentuje i jest naprawdę fajnym i solidnym geekowym gadżetem. Polecam – Żanetka Leta!


Podobne Tematy:

  • Łukasz Maśko

    Kilka słów ode mnie. Mam zarówno klasycznego Pebble (Kickstarter Edition), jak i niedawno kupionego Steel-a. W zasadzie podpisuję się pod tekstem z felietonu. Klasyczny Pebble (ten plastikowy) ma tą przewagę nad wersją stalową, że wytrzymuje bez ładowania 2 dni dłużej (nie ma się czemu dziwić, metalowa koperta wymaga większego zużycia prądu przy transmisji danych bo lepiej ekranuje sygnał). No i jest jednak sporo lżejszy, co niekiedy jest przydatne. Osobiście użytkuję zegarki zamiennie, plastikowy gdy potrzebuję więcej mobilności (np. na rowerze), stalowy np. do pracy, bo dużo lepiej wygląda.

    PS. Jeśli chodzi o aplikacje – chciałem zwrócić uwagę, że bardzo popularna tarcza Modern jest autorstwa naszego rodaka.

    • Hej, dzięki za komentarz! Steela masz już tego nowego? Do mnie podobno dopiero „idzie” ;)
      Co do aplikacji to miałem na myśli aplikacje typu mobilny mbank, albo coś takiego (brandowane logiem jakiejś polskiej marki – if you know what I mean ;) )
      Nie mniej jednak uważam, że pebble w kategorii smartwatchy jest i będzie po prostu No.1 choćby dlatego, że obsługuje oba obozy mobilne (trwają prace nad wersją windows, ale… ;) )

      • Łukasz Maśko

        Nie, mam czarnego, klasycznego steel’a, takiego jak twój. Nowe Pebble Steel Time powinny być teraz rozsyłane. Nad nowym się zastanawiałem jeszcze na etapie kampanii na Kickstarterze, ale zrezygnowałem – po prostu mi się wizualnie nie podoba, za mały ekran w stosunku do całego zegarka. I wtedy kupiłem klasycznego korzystając z promocji.
        Z aplikacji brakuje mi lepszego odtwarzacza muzyki. Niby jest coś co się nazywa Pebble Music, ale nie chce obecnie działać.