Pebble Time Steel – dojrzały smartwatch


 

pebble_time_1
Gdy ponad rok temu składałem zamówienie na zegarek pebble steel byłem dość sceptycznie nastawiony mimo ogólnego „hajpu”. Nie zawiodłem się, o czym można było przeczytać już na naszych łamach w podsumowaniu mojego półrocznego związku z Pebble Steel.

Z wielką więc ochotą wsparłem projekt budowy nowego zegarka z logo pebble – Pebble Time. Kampania na kickstarter wystartowała 24 lutego 2015 roku i pobiła wszelakie ówczesne rekordy. Oto bowiem po 17 minutach od startu kampanii uzbierano 500 000$ czyli wykonano cel kampanii. Po 30 minutach na liczniku widniał już milion, a na zebranie 2 000 000$ Pebble Time potrzebował dokładnie 58 minut. Cała zbiórka zakończyła się 27 marca 2015 roku z dokładnie 20 338 986$ na koncie dzięki 78 471 wspierającym osobom. Obecnie jest to największa zbiórka (zakończona) w serwisie kickstarter. W ogólnym rozrachunku przegrywa jedynie z ciągle trwającą zbiórką na grę Star Citizen. Warto tu jeszcze wspomnieć, że pierwsza zbiórka zajmuje 8 miejsce ogółem, a 6 w kampaniach już zakończonych.
Gdybym miał wyrokować czemu pebble zawdzięcza tak wielki sukces… Moim skromnym zdaniem dzieje się to przez jego multiplatformowość i wysoce wydajną baterię. Czy istnieje inny smartwatch, który działa 7 dni bez ładowania? To jest wygrana z konkurencją w przedbiegach.
Ja ponownie wybrałem wersję Steel gdyż wersja podstawowa wydaje mi się zbyt odjechana kolorystycznie i ogólnie mało elegancka (plastikowym paskom mówimy stanowcze NIE!). Jak już nosić jakieś wearables to z fasonem i na bogato, a że na złoto-diamentowego Apple Watch mnie nie stać – wybór był więc bardzo prosty.

pebble_time_2

Pebble Time Steel przybył do mnie jakiś czas temu, ale chciałem się nieco z nim zapoznać i dopiero coś o nim naskrobać. Warto na wstępie dodać, że pudełko (przynajmniej dla wspierających) było o wiele skromniejsze niż „epic” opakowanie poprzednika. W komplecie przybył zegarek ponownie z dwoma paskami do wyboru, ale zabrakło już chociażby śrubokręcika. O ile nie jest on już potrzebny do wymiany pasków. O tyle przy dopasowywaniu metalowej bransolety był już niezbędny – albowiem w przeciwieństwie do poprzednika nie była konieczna wizyta u zegarmistrza, by sobie bransoletę dopasować. I już na tym etapie pojawił się mały problem – mocowania metalowej bransolety (bardzo eleganckiej swoją drogą) są tak delikatne, że przez nieumiejętne operacje ukręciłem jedną śrubkę. Well… zdarza się ;) Jeśli oryginalne paski nie pasują, zawsze można zakupić inne standardowe o szerokości mocowania 22mm. 
Czas jednak na mięsko – czyli dlaczego na rynku smartwatchy istnieje tylko jeden godny polecenia produkt? 
Po pierwsze – bateria, po drugie – bateria, po trzecie – bateria i tak do dziesięciu. Bowiem bateria w Pebble Time spokojnie pozwala na 10 dni bez ładowania. Nawet gdy się rozładuje, jeszcze przez długi czas wyświetla godzinę. Zaś czas pełnego naładowania to całe… 50 minut. Dla mnie absolutna rewelacja.
Pebble Time doczekał się także nowego interfejsu i niejako nowej filozofii wyświetlania. Oto bowiem na tarczy zegarka wyświetla się kalendarz dotyczący danego dnia, więc jeśli sprawnie operujemy np. kalendarzem google to jest to bardzo praktyczne rozwiązanie. Miło pracujące guziczki „Up” i „Down” pozwalają bowiem na szybki dostęp do zaplanowanych wydarzeń na dziś i na jutro. Dla posiadaczy klasycznych sprzętów z logo pebble jest dobra nowinka – starsze zegarki także otrzymają odświeżoną wersję interfejsu.

pebbletime1

Zmieniła się też filozofia dostępnych aplikacji. Nowy zegarek został pozbawiony limitu 8 aplikacji. To rozwiązanie zostało zastąpione przez ładowanie aplikacji na żywo z telefonu, a tam można mieć ich nielimitowaną ilość. Sama aplikacja na telefon nie zmieniła się zbyt mocno. Jedyna zmiana to właśnie ta dotycząca zarządzania aplikacjami dostępnymi na zegarku. Poza tym mamy możliwość zmiany wyglądu zegarka i zarządzania powiadomieniami przesyłanymi do urządzenia na nadgarstku.

This slideshow requires JavaScript.

Sam zegarek bardzo dobrze leży na nadgarstku, jednak jest odczuwalnie cięższy od poprzednika. Z metalową bransoletą Pebble Steel waży 152g, przy 92g poprzednika, zaś z paskiem 61g w porównaniu do 56g w identycznej konfiguracji jak starszy brat. Jak wspomniałem ja wybrałem metal, gdyż tak samo jak wcześniej z paskiem skórzanym są takie problemy, że cała masa jest skoncentrowana w samym urządzeniu wobec czego często przekręca się na ręku. 

Zegarek jest wodoodporny do 30 metrów, co wygląda znakomicie marketingowo, ale są to 3 atmosfery, co w porównaniu z 5 atm poprzednika raczej nie robi wrażenia. Dlatego też temu zegarkowi odpuściłem póki co test zanurzenia w szklance. Spokojnie zaś można spacerować w deszczu, zmywać naczynia czy brać kąpiel nie zdejmując gadżetu z ręki. 

pebble_time_4

Kolejną zmianą w porównaniu do starszego Pebble Steel jest mikrofon pozwalający podyktować odpowiedź na wiadomość z poziomu zegarka. Nadal też mamy możliwość korzystania ze standardowych szablonów odpowiedzi i emotek. Zdecydowanej poprawie uległa funkcja ponownego podłączania zegarka do telefonu, ale być może jest to wina mojego telefonu. Nie mniej jednak od momentu zakupu nigdy nie zdarzyło mi się, że rozłączony zegarek automatycznie nie nawiązał ponownego połączenia z telefonem, co poprzednikowi się sporadycznie przytrafiało. Oczywiście zapomniałem o najważniejszym – Pebble Time posiada kolorowy wyświetlacz serwujący bardzo stonowaną pastelową paletę 64 kolorów nadal pozostając bardzo czytelnym w każdych warunkach atmosferycznych. Jednak wymagające potrząśnięcia ręką włączenie podświetlenia działa nieco toporniej niż poprzednio. Pebble nadal hołduje zasadzie, że dotykowy wyświetlacz nie jest potrzebny i jest to w mojej opinii zdecydowanie dobry kierunek. Kolejna zmiana to port ładowania – w tej wersji mieści się na wewnętrznej stronie urządzenia, a może służyć podobno także do podłączenia dodatkowych akcesoriów do zegarka. 

Podsumowując – jest to kolejny udany produkt startupu (o którym już chyba nie wypada tak mówić) z Kalifornii. Zegarek nie udaje, że chce być telefonem, a pozostaje znakomitym do niego dodatkiem. I choć nie należy do najtańszych gadżetów, to jest zdecydowanie ponownie warty polecenia. Co niniejszym czynię.


Podobne Tematy:

Tags: