Angry Geeks: Tonący brzytwy się chwyta, czyli za taką pomoc dziękuję!

Sytuacja jakich wiele: Dostajesz zadanie bojowe, gdzie twoja wiedza w danej materii sprowadza się do tego, że „wiesz, że gdzieś biją, ale nie wiesz w którym kościele”.
– Houston mamy problem – chciałoby się rzec, czyli… dzień jak co dzień.

Zmęczony mozolnymi walkami z rodzinką, gdzie zarówno Ciocia Wiki jak i Wujek Gugiel wyraźnie wypinają się na Ciebie, postanawiasz sięgnąć po broń absolutną. Forum specjalistyczne. Mozolnie płodzisz zapytanie, sprawdzasz składnię, trzy razy zastanawiasz się czy wszystko właściwie opisałeś, po czym drżącą ręką naciskasz przycisk „publikuj”. Potem z niecierpliwością sprawdzasz, czy ktoś odpowiedział. Pół biedy, jeśli możesz w międzyczasie spokojnie robić coś innego. Gorzej jeśli problem który poruszasz, należy do SGOC („Specjalnej Grupy Operacyjnej CITO”). Albo jeszcze lepiej, do kategorii zadań, których dead-line upłynął właśnie wczoraj. Siedząc jak na szpilkach dostajesz w końcu wiadomość! Jes(t), jes(t), jes(t). Ktoś poświęcił Ci pewien kwant czasu i odpisał. Szybko wchodzisz, sprawdzasz, czytasz z przejęciem i
… WTF(?) – chciało by się grzecznie zapytać.

Tu dochodzimy do sedna niniejszego wpisu: Czy odpowiedzią na (przykładowe) zapytanie o (powiedzmy) „inter-zone routing na Twoim UTM’ie”  (ew. o przepis na babkę francuską, albo jak kto woli,  o sposób na połów jesiotra, bo temat nie ma tu w sumie najmniejszego znaczenia) faktycznie jest:

Słaby masz ten sprzęt, lepiej kup sobie  (tu pada jakaś marka i/lub konkretny typ sprzętu), albo w ogóle przejdź na Linuxa.

(bez urazy dla wszystkich miłośników małego pingwina).
Albo, dla problemów bardziej software’owych:

Weź lepiej postaw u siebie „To i Tamto”, albo od razu lepiej przejdź na 368.

(cyfry dobrane nieprzypadkowo 😉
Nie wiem jak Wam , ale pierwsza myśl, która przychodzi mi wtedy do głowy to…

!!! Ożesz Ty!!!

Myślicie, że żartuje lub przesadzam. Zdziwili byście się, ile razy tego typu sytuacje, zdarzają się nawet na najbardziej renomowanych forach w naszej branży.

Z resztą, do tego samego worka, można wrzucić sytuacje, gdzie co prawda dostajemy odpowiedź nawiązującą do pytania, ale po trzech, czterech kolejnych postach,  pięciu nerwowo wypitych kawach i tonie zmarnowanego czasu, okazuje się, że nasz guru/moderator (niepotrzebne skreślić), założył a priori,  że chodzi nam o to czy o tamto. Niestety błędnie 🙁
Normalnie

?$%^&* ##@#@$ !!!

Ręce opadają.

Czy tylko mnie się wydaje, czy spora część z osławionych „guru”, w życiu nie miała do czynienia ze wsparciem klienta? Czy nikt im nie tłumaczył, że najpierw należy dopytać i upewnić się w intencjach pytającego. Niech ktoś podeśle im linka do (parafraza). Albo lepiej – odnośniki do wpisów w naszej sekcji Helpdesk. Przecież zanim odpowiem, powinienem być pewien o co chodzi pytającemu, czyż nie?!

To „pierwsze primo”.

Drugie primo: Przecież nie po to podaję szczegółową specyfikację posiadanego przez mnie rozwiązania, aby jakiś skryto-agent firmy X, rozpoczął swoją kampanię reklamową, hejtując posiadaną przeze mnie technologię.
Dlatego też…

…za takie porady serdecznie dziękuję. Obejdzie się.

Jeśli  nie jesteś w stanie pomóc mi w oparciu o posiadany przeze mnie sprzęt i oprogramowanie,  to sobie po prostu odpuść.  Szkoda Twojego cennego czasu. Pewnie – chętnie przyjmę konstruktywną sugestie co do potencjalnej zmiany, ale… to wszystko na kiedyś tam, jak już mój zegar przestanie bić, a ja przestanę się pocić. Co prawda już widzę te miny w dziale finansów, jak przyjdę do nich z nowym pomysłem „racjonalizatorskim” :), ale to już temat na zupełnie inny wpis.



PS. Ostatnio spotkałem się z niezłym tekstem na jednym z forów:

to przecież pytający powinien wiedzieć, o co tak naprawdę chce zapytać

Dobre sobie. Boki zrywać. Przecież gdybym zawsze wiedział o co chcę konkretnie zapytać, to najczęściej ciocia z wujkiem dawno by już temat pozamiatali, a forum na którym padła w/w wypowiedź, nie byłoby w większości potrzebne.

Tutaj znajdziecie inne wpisy zdenerwowanych informatyków:
[catlist tags=angrygeeks numberposts=25 order=desc]

 

Przeczytaj także...

14 komentarzy

  1. Zdzich napisał(a):

    „wiesz, że gdzieś biją, ale nie wiesz w którym kościele” – hmm … chyba powinno być: „wiesz, że gdzieś biją dzwony, ale nie wiesz w którym kościele”
    🙂

  2. Maul D. napisał(a):

    Ale to tak działa. Ci na forach w jakiś sposób wiedzę zdobyli, to czemu Tobie miało by się nie chcieć tego zrobić? 🙂

  3. Łukasz Skalikow napisał(a):

    Tam gdzie Google, Wiki i fora wymiękają, zaczyna się PRAWDZIWE IT 🙂

  4. orl napisał(a):

    Ojoj, foszek? W ogarniętych organizacjach masz 3,4 i inną 10 linie. Jeżeli to nie pomaga to zakładasz incydent w ms/vmware/redhat czy co tam masz i tyle. Artykuł zabrzmiał jak na poziomie firmy cośtamumiem&instalujeznajomymwindowsy więc jestę ekspertę

    • mk napisał(a):

      taaak, ale z tym różnie bywa – czasem dostajesz rozwiązanie od „konsultanta” skopiowane z google, które to sprawdziłeś 2 dni temu i znalazłeś w … google :D. Są też tacy, którzy na przeczekanie chcą logi takie, śmakie, owakie, wyniki z różnych chceckerów, diagnostyków, logów tylko po to żeby zyskać na czasie (od kilku godzin – do kilku dni) kiedy to sam pod ścianą w międzyczasie znajdujesz upragnione rozwiązanie problemu …. echh życie 😀

    • HelpRecorder napisał(a):

      I później piszesz „Już rozwiązane, do zamknięcia. Na przyszłość bla bla bla” i otrzymujesz odpowiedź „A nie mówiłem, żebyś dał te logi?” 😀

  5. Adam napisał(a):

    I zawsze jest tak, że jeden z trzech pierwszych postów z odpowiedzią brzmi mniej więcej tak: „a google spytać to nie łaska?” i gość wkleja linka do google gdzie wpisał zapytanie.

  6. SBS ;) napisał(a):

    podobne odpowiedzi można uzyskać od redakcji na niestandardowe pytania 🙂

  7. Roy napisał(a):

    „Hello IT… have you tried turning it off and on again?” – to zawsze pomaga 😀

    Jeśli chodzi o pomoc to jest tak jak pisał Jerzy Grębosz w książce „Symfonia C++” – „… są dwa style pisania – pierwszy to: popatrzcie jaki jestem mądry – a drugi to: popatrzcie jakie to proste”. 😉

Dodaj komentarz