Windows 8, czyli linuxiarz w metrze – cz.1

Od dłuższego czasu moim głównym systemem na domowym laptopie jest Linux (uprzedzając pytanie: dystrybucja to Slackware albo Debian; uprzedzając kolejne pytanie: w gry gram na konsoli, rzadziej na PC). Z powodów mniej lub bardziej interesujących zostałem niejako zmuszony do przesiadki na system giganta z Redmond. Z natury jestem człowiekiem, który lubi wszelakie nowości, więc wybór padł na nowy system, o którym wspomnieliśmy na blogu – Windows 8.

Z tego, co gdzieś wpadło mi w oko, system ten przewidziany głównie dla tabletów, z interfejsem przygotowanym pod dotykowe ekrany… No cóż, zapowiadała się pasjonująca przygoda. Jako, że mam zawodowo styczność z systemami Microsoft, pomyślałem sobie, że nie powinno być zbyt ciężko. W końcu pierwszym systemem jaki używałem był Windows 3.1 ( przecież to tylko 5 wersji, co mogło się zmienić? :)).

Instalacja Windows 8

Jako, że Microsoft postanowił, że zrewolucjonizuje nieco swoje skomplikowane licencjonowanie (tak, tak postanowiłem kupić), Windows 8, możemy zakupić za około 330zł. Była też opcja upgrade’u za 129zł (w moim przypadku odpada, bo pewnie upgrade z Slackware 14.0/current nie jest możliwy 😉 ). W każdym bądź razie, Microsoft oferuje 90-dniową wersję ewaluacyjną. Moim zdaniem wystarczająco dużo by przekonać się czy warto wydać za system (na dzień dzisiejszy) około 330zł. Tak więc rzuciłem się na 90-dniowy test.
Plik .iso został szczęśliwie pobrany, a później równie szczęśliwie wypalony na płytkę. Reboot!
Jak sięgam pamięcią, instalacja systemów Microsoft nie należy do zbyt trudnych (wiadomo: dalej, dalej, dalej, restart, dalej, restart i nic nie działa). W Windows 8 nie jest inaczej. Pierwsze pytanie to wybór lokalizacji i układu klawiatury (brawo za docenienie standardu QWERTY – układ programisty jest domyślnym układem dla polskiej lokalizacji). Dalej pojawia się akceptacja warunków licencji (…czy ktoś to kiedyś przeczytał? ;)) oraz wybór typu instalacji (Upgrade/Custom). Jako, że nie było z czego upgradeować, wybrałem opcję „Custom”.
Przy pytaniu o wybór dysku przystanąłem na chwilę. Niby można coś wybrać, ustawić po swojemu, ale system i tak zarezerwuje sobie 350 MB na początku dysku (zastanawiałem się czy to bardziej /boot czy /swap), całą resztę z braku innych opcji przeznaczyłem na system :). Zdecydowanie zabrakło mi pytania o to, jakie oprogramowanie chciałbym doinstalować i z jakich źródeł.
Muszę, przyznać, że logo Windows 8 (na które musiałem patrzeć przez czas instalacji) naprawdę teraz przypomina wygląd okna. Po kilku restartach, wyborze schematu kolorów, odpowiedzi na kilka pytań dotyczących bezpieczeństwa i prywatności, system zapytał mnie o konto do usługi Microsoft Live. Tu spotkała mnie niespodziewana niespodzianka, po podaniu loginu i hasła, którego nie musiałem wpisywać dwa razy – konta Live są autoryzowane w usłudze on-line, więc od teraz hasło do usługi Live było moim hasłem do laptopa. Interesujące. Później Windows pomrugał różnymi kolorkami i po 15 minutach od momentu wystartowania instalacji był gotowy do pracy.

ETAP II – SZOK W METRZE

Po pełnym uruchomieniu systemu można mieć mieszane wrażenia związane z nowym interfejsem. To co wręcz bije po oczach, to brak pulpitu i brak Menu Start! (no dobra, napis „Start” rzuca się w oczy, a Desktop widnieje jako kafelka 🙂 ). To może być szokujące dla użytkowników przyzwyczajonych do tych elementów od czasów Windows 95 (czy w 3.1 było Menu Start?).

Druga rzecz która bardzo mi się podoba to brak wodotrysków (przezroczystości itp). O ile w przypadku zmiany całego interfejsu można mówić o braku wodotrysków ;). W górnym rogu interfejsu Metro pokazało się moje zdjęcie z profilu MS Live – ciekawostka, ale do wodotrysków się raczej nie zalicza.
Windows 8
Zdecydowanie widać, że interfejs Windows 8 został zaprojektowany pod ekrany dotykowe. Sam sposób przejścia do ekranu logowania po uruchomieniu systemu jest wręcz stworzony do przeciągnięcia palcem po monitorze. Domyślnie prawy klawisz myszy w Metro nie wywołuje starego dobrego menu kontekstowego, zaś przy wciśniętym lewym klawiszu nie zaznaczymy obszaru (np. kilka „kafelek” w celu ich usunięcia). W niższych rozdzielczościach ekranu wykafelkowany ekran można przewijać na boki. Dzięki temu, że w miarę pamiętam i używam na co dzień skróty klawiaturowe w Windowsie dość szybko rozeznałem się w ustawieniach systemu i „przywróciłem” chwilowo prawdziwy, znany i kochany pulpit.

O tym co się działo później napiszę w kolejnej części. Na tym etapie wymienię plusy i minusy:

+ krótki czas instalacji;
+ pokaźna biblioteka sterowników

cena za „goły” system
brak możliwości zakupu licencji przez aplikację w wybranych krajach

A jakie są Wasze pierwsze doświadczenia z Windows 8?

 

Piotr Berent

Piotr Berent od 2002 w pocie czoła pracujący w środowisku IT, obecnie freelancer - Inżynier Systemowy. Entuzjasta wirtualizacji, automatyzacji i rozwiązań opartych o narzędzia open-source.

Przeczytaj także...

Dodaj komentarz