Kamera, Akcja! – Funkcje Windows Performance Recorder i nagrywanie „trace’a”


 

Przed Wami kolejny wpis traktujący o pakiecie Windows Performance Toolkit. Jak zapewne pamiętacie z poprzedniego wpisu, narzędzie owo składa się z dwóch głównych aplikacji: Windows Performance Recorder i Windows Performance Analyzer. WPA służy do przeprowadzania analiz i jako taka skupia się po prostu na wyświetlaniu ogromu informacji zebranych przez WPR (i nie tylko, ale o tym w kolejnych wpisach). Jak widzicie, mamy do czynienia z małżeństwem o jasno zarysowanym podziale obowiązków… „Męskie” WPR bezrefleksyjnie wykonuje narzucony mu scenariusz, w pocie czoła notując wszystkie wskazania dotyczące wydajności systemu. Po zakończeniu pracy, WPA patrzy na tę stertę cyferek, kręci z dezaprobatą głową i po chwili mamy z tego fikuśny, pełny kolorów, w pełni interaktywny wykres. Pewnie chętnie wypowiedziałaby swoją opinię na temat tego co zobaczyła, ale niestety programiści MS nie dali jej takiej możliwości. Jeszcze. ;)

Jest też inny wspólny mianownik z relacjami damsko-męskimi, który stanowi temat dzisiejszego wpisu: WPR trzeba powiedzieć dokładnie czego się od niego oczekuje, bo wykona tylko to o co go poprosimy… ;)
Koniec z porównaniami, przejdźmy do sprawy sedna. Interfejs graficzny jest banalny i bardzo przejrzysty – dzięki temu, możemy się nawet pokusić o poproszenie użytkownika problematycznego komputera o nagranie „śladu diagnostycznego”, jeżeli z jakiejś przyczyny nie możemy zrobić tego sami.
O ile sama obsługa jest bardzo prosta – to ledwie kilka „ptaszków” do zaznaczenia, trzy rozwijane menu i dwa przyciski:
windows performance recorder - nagrywanie
Tak jednak przed radosnym wciśnięciem przycisku „Start”, musimy szybko dostosować WPR do problemu z którym walczymy.
Po lewej stronie mamy profile, które służą do określenia, jakie zasoby systemowe mają być śledzone. Część jest oczywista, jak CPU Usage, czy Disk I/O Activity, część dotyczy odłamów IT, których większość z nas dotykać nie ma chęci. ;)
Z bardziej interesujących, wypada wspomnieć o opcji śledzenia problemów graficznych („Video Glitches”), problemów z dźwiękiem („Audio Glitches”), bądź też skierowania uwagi WPRa na systemowy rejestr, lub Internet Explorera. Komu to nie wystarczy, może napisać własny profil przy pomocy pliku XML… ale jeżeli jesteście już na tym etapie, to mój artykuł z pewnością nie jest dla Was.

Przechodząc do opcji po prawej stronie, musimy wybrać scenariusz, w który wpisuje się nasz problem. „General” jest stosowany do wszelkiego rodzaju problemów z zachowaniem działającego systemu – wysokiego wykorzystania CPU, dysku twardego, sieci, problemów z wydajnością aplikacji, błędami w takich aplikacjach, by wymienić tylko kilka możliwości. Dalsze służą już do problemów napotykanych podczas przechodzenia pomiędzy poszczególnymi stanami OS – bootowania, usypiania i budzenia się, restartu, czy zamykania systemu operacyjnego. Możemy też wybrać ilość powtórzeń takiego testu, by zminimalizować ryzyko, iż podejmiemy drastyczne akcje kierując się odczytami zarejestrowanymi podczas jakiejś chwilowej anomalii.
Później decydujemy o szczegółowości otrzymanego raportu. Domyślnie aplikacja podpowiada nam bardziej szczegółową opcję („Verbose”) i polecam z takowej skorzystać. Wersja „Light” jest raczej przydatna do śledzenia dokładnych czasów trwania procedur, faz ładowania, wykorzystania zasobów systemowych i tym podobnych. Korzystając z tego poziomu detali, może się okazać, iż kiedy już znajdziemy podejrzanego o podejmowanie szkodliwych działań… to zabraknie nam motywu i narzędzia zbrodni, bo WPR nie miał tego w instrukcji. ;)

Ostatnim parametrem jest miejsce, w którym zapisywane są odczyty. Mamy do wyboru albo zapis bezpośrednio do pliku, albo zapis do pamięci operacyjnej. Przejścia pomiędzy stanami systemu, siłą rzeczy wymuszają zapis do pliku. Jednak w przypadku scenariusza „General”, mamy już możliwości zdecydowania, z czego chcemy skorzystać. Zazwyczaj z zapisu do pliku korzysta się, kiedy jesteśmy w stanie sprowokować wystąpienie problemu – na przykład przez uruchomienie aplikacji napisanej przez kolegę z działu. Kiedy jednak problem występuje, zdawałoby się losowo i nie jesteśmy w stanie znaleźć korelacji pomiędzy działaniami użytkownika, a zachowaniem komputera, ergo – nagranie może potrwać przysłowiowe, informatyczne „pięć minut”… wtedy logowanie do pamięci może okazać się lepszym wyjściem. Warto jednak zwrócić uwagę, iż zapis do pamięci w przypadku, kiedy podejrzewamy aplikację o błędne nią zarządzanie, może się skończyć w skrajnych wypadkach dosyć spektakularnie.
W każdym razie, po podjęciu Ważkich Decyzji, naciskamy „Start” i… dzieje się. :) Pozostaje nam nacisnąć „Save”, kiedy uznamy iż złapaliśmy już wystarczająco dużo informacji, albo też grzecznie poczekać na zakończenie przejścia systemu z jednego stanu do drugiego, jeżeli to z tym właśnie mamy problem.

Później otwieramy stosowny plik w Windows Performance Analyzer i… cóż, analizujemy. Mógłbym to przedstawić jako fascynującą wyprawę w głąb trzewi systemu operacyjnego, napisanego przez tajemnicze plemię z Redmont, podczas której nie zabraknie pościgów, wybuchów i wyskakiwania przez okna… ale bądźmy poważni. ;)

Jedyne okna które napotkamy, to okno przeglądarki z artykułami na Technecie, a sam proces będzie żmudny, tym niemniej są sytuacje, w których trzeba go wykonać. Nie ma też moim zdaniem lepszego sposobu na przyswojenie wewnętrznej mechaniki działania najnowszych systemów Microsoftu, a już skrócenie czasu uruchamiania systemu operacyjnego to konkretne oszczędności dla Waszego pracodawcy i (niestety rzadko…) wdzięczność użytkowników.

* Naprawdę ciężko kombinowałem nad wymyśleniem jakiegoś zgrabnego polskiego odpowiednika angielskiego „Trace”. Jak widzicie – bezskutecznie. Jeżeli macie jakieś propozycje, chętnie poznam je w komentarzach…


Podobne Tematy: