Vivaldi Beta – przegląd funkcji i recenzja nowej przeglądarki


 
vivaldi_ikonaWczoraj światło dzienne ujrzała wersja beta przeglądarki internetowej Vivaldi. Pierwszy Technical Preview pojawił się już na początku roku, w tym czasie team programistów pracował zgodnie z planem nad doprowadzeniem jej do poziomu używalności, co zaowocowało właśnie wersją BETA. Przyjrzymy sie dziś nieco temu co z tego wyszło. Po co oceniać niegotowy produkt? Vivaldi i team nad nim pracujący nie wzięli się z próżni. Szef zespołu i założyciel Vivaldi Technologies to Jon Stephenson von Tetzchner – współzałożyciel Opera software. Spora część zespołu to ludzie, którzy również pracowali kiedyś nad kodem Opery, czyli najbardziej wypasionej przeglądarki internetowej jaka kiedykolwiek powstała. Ośmielę się nawet powiedzieć, że Opera 12.17 to cały czas najbardziej funkcjonalna przeglądarka na rynku, mimo tego, że datowana jest na kwiecień 2014. Choć autorski silnik Presto już nieco niedomaga, to nadal ilością funkcji i możliwościami konfiguracji biję na głowę całą konkurencję razem wziętą(w tym nową Operę). To tu można całkowicie przemodelować wszystkie paski narzędziowe aplikacji, dodać przyciski, czy zmienić ich przeznaczenie. Wbudowany klient poczty, który był niezastąpiony jako czytnik RSS, natywnie obsługiwanie pobierania poprzez BitTorrent, to tylko niektóre z kolejnych jego świetnych cech. To wszystko odeszło jednak w przeszłość, bo Opera Software postanowiło porzucić swój autorski silnik, zająć się rozwijaniem Chromium i stworzyć nową Operę opartą właśnie o ten twór. Trochę ich rozumiem, bo utrzymywanie Presto w pojedynkę, było pewnie nie lada wyzwaniem, jednak nowa Opera okazała się wielka katastrofą dla jej wiernych użytkowników. Została wykastrowana z większości funkcji, które odróżniały ją od innych, dostępnych na rynku przeglądarek. Przy okazji wycięto też takie podstawowe funkcje jak na przykład obsługa zakładek (bookmarks)!. Jeden update wystarczył aby Opera z narzędzia dla power userów stała się tworem dla ludzi stawiających pierwsze kroki w internecie (np. bzdurna funkcja discover), którzy i tak woleli Chrom, bo „przecież wszyscy go używają”. Od tamtego czasu na szczęście trochę się zmieniło i Opery da się już używać, choć wątpię, że kiedykolwiek osiągnie poziom funkcjonalności wersji 12.17.

Po „tragedii” jaką było wypuszczenie wersji 15 oraz zamknięciu serwisów „My Opera” zrzeszających fanów Opery, którzy mieli duży wpływ na rozwój przeglądarki, Jon postanowił pójść inną drogą i tak właśnie zaczął powstawać Vivaldi. To taka swoista odpowiedź na problemy nowej Opery i duchowy spadkobierca ideałów starej, dobrej Opery. Przynajmniej właśnie tak to przedstawiają twórcy, a dowodem jest chośby slogan przeglądarki Vivaldi, które jest głębokim ukłonem w stronę społeczności pomagającej niegdyś budować Operę – „A Browser for our Friends” (Przeglądarka dla naszych przyjaciół).

Rozwój Vivaldi’ego śledzę już od pierwszej wersji TP, ale wtedy jeszcze było zbyt wcześnie, żeby sie na jej temat wypowiadać, świeża wersja beta to natomiast już dość zaawansowany kawałek kodu, sprawdźmy zatem, czy zapowiedzi mają szansę się spełnić i czy warto czekać na premierę finalnej wersji. Od razu zaznaczam, że na pierwszym planie stawiał będę funkcjonalność oraz user experience, więc skupię się na funkcjach programu. Technikalia, choć ważne, to nie grają w tym przypadku tak dużej roli, przeglądarka wykorzystuje dobrze znane Chromium więc niespodzianek w warstwie technicznej być nie powinno.
 

Główne atuty, czyli czym się chwalą?

Postawmy sprawę jasno, dla mnie największym atutem jest pierwsze wrażenie po odpaleniu to znaczy uderzające  podobieństwo do starej, dobrej Opery. Tym właśnie sposobem jest już w moich oczach wygrana ;). Nie wyrokuję jednak od razu i zróbmy przegląd cech, którymi chwalą się twórcy. Gdy odwiedzimy stronę przeglądarki dowiemy się co ma dla niech największe znaczenie i czym chcą przyciągnąć użytkowników.
 

Dostosuj wszystko

Tak, w porównaniu do obecnych na rynku „gigantów”, Vivaldi ma rzeczywiście sporo do zaoferowania. Każdy z ważniejszych elementów interfejsu, takich jak pasek adresu czy pasek zakładek można umieścić w miejscu, które jest dla nas najwygodniejsze. Możemy również zadecydować jak mają się one zachowywać. Możemy nawet wybrać jak chcemy przewijać zakładki! Wow, dla niektórych to nadal jest problem nie do rozwiązania. Do tego dochodzą skórki, tła i inne szczegóły, obecne również u konkurencji. Do starej Opery trochę jeszcze jej brakuje, bo tam można było decydować o położeniu każdego z przycisków interfejsu, ale i tak jest dużo lepiej niż u współczesnych przeglądarek. Niemniej jednak w tym punkcie duży plus. Zobaczcie choćby ekran konfiguracji kart.
 
Vivaldi_obr01

Szybkie polecenia

To funkcja dla wszystkich tych, którzy lubią posiłkować się klawiaturą do przeglądania internetu. Moim zdaniem internet jest medium graficznym i najlepiej do surfowania używać myszy, jednak Quick commands idzie nieco dalej i pozwala na szybkie uruchomienie interesujących nas okienek menu lub przejście na określoną, otwartą zakładkę. Bardzo przypomina mi to pewien program integrujący się z Windowsem i pozwalający na szybkie wykonywanie czynności za pomocą wklepywanych z klawiatury komend (cały wieczór próbowałem sobie przypomnieć nazwą, niestety bez skutku, jak sobie przypomnę to wkleję :)), był naprawdę świetny. Umieszczenie czegoś takiego w Vivaldi’m wydaje się dobrym pomysłem, ale chyba jeszcze nie w pełni wykorzystywany jest jego potencjał. W tej chwili pozwala na wykonanie czynności, które możemy w podobnym czasie zrealizować za pomocą myszy. Twórcy obiecują, że da się dodawać swoje komendy i modyfikować działanie QC. Cóż, nie udało mi się tego zrobić, ale jeżeli w finalnej wersji będzie to możliwe oraz da się wkleić tam jakieś własne skrypty, to będę wniebowzięty. Na koniec trzeba jeszcze dodać, że to nowość jeżeli w przeglądarkowym świecie.
 
Vivaldi_obr02
 

Grupowanie i rozmieszczanie kart

Układanie stoku z otwartych zakładek, nie jest nowością, stara Opera też to oczywiście potrafiła, jednak z jakiegoś względu współczesne przeglądarki dla mas nie implementują takich funkcji. Może obawiają się, że ich użytkownicy zaczną gubić swoje karty? Na szczęście Vivaldi nie traktuje swoich użytkowników jak idiotów i pozwala im wybrać czy chcą z tej opcji korzystać. Samo grupowanie kart zaimplementowane jest bardzo dobrze. Po dorzucaniu kart na stok, pojawiają się nad nim mini karty (taka przeglądarkowa incepcja ;)) Gdy chcemy dobrać się do kart wewnątrz wystarczy, że wskażemy je myszą, a otrzymamy podgląd na wszystko co tam się znajduje. Zobaczcie zresztą na screenie. 
 
Vivaldi_obr03

Notatki

To ewolucja notatnika dostępnego w starej Operze. Wprowadzone zmiany wyszły mu na dobre, obsługa została uproszczona, ale dodano możliwość szybkiego wklejania „skrinszotów” i linków z aktualnie otwartej strony. Można tam nawet przeciągać pojedyncze elementy strony. Brakuje jedynie synchronizacji, ale o tym jeszcze będzie później. Osobiście wydaje mi się, że notatnik nie jest niezbędny w przeglądarce, ale może komuś się przyda :).
 

Technologia webowa

Wybaczcie, ale specem od technologii webowych nie jestem. Twórcy chwalą się, że jednym z unikalnych czynników, którym wyróżniają się na tle konkurencji jest to, że interfejs Vivaldi stworzony jest z wykorzystaniem JavaScript, React i innych modułów, o których nie słyszałem. Nie wiem czy to dobrze, czy nie :). Fakt jest taki, że przez czas kiedy testuję nową przeglądarkę działa ona stabilnie i szybko, a to zdecydowanie dobrze :)  
 

Interfejs adaptacyjny

Dzięki temu bajerowi surfując po internecie interfejs dostosuje się kolorystyką do motywu przewodniego na stronie. To w sumie taki niepraktyczny bajer, ale nawet całkiem sympatyczny. Estetycy będą zadowoleni. Przykładowo wchodząc na naszą stronkę pasek niczym kameleon zmieni swój kolor na ten widoczny w logo Speców.
 
Vivaldi_obr04

Nawigacja przestrzenna

To kolejny ukłon w stroną osób, które lubią przeglądać strony za pomocą klawiatury. Dzieki nawigacji przestrzennej zamiast przeskakiwać pomiędzy elementami za pomocą tabulatora, możemy z użyć klawisza shift i kursorów, aby bardziej intuicyjnie przejść do elementu, który nas interesuje.

Zarządzanie zakładkami

Tu rewelacji nie ma, nie jest to coś czym można się mocno wyróżnić, nie mniej jednak są bardzo poprawnie zaimplementowane
 Vivaldi_obr08

Web panele

To natomiast ciekawostka, każdą z przeglądanych stron można umieścić na bocznym panelu i zobaczyć jej podgląd w mniejszym formacie. Nie wiem jak to się stało, ale strona spece.it wyświetlają się tam w wersji dla urządzeń mobilnych (może szerokość ekranu ma jakieś znaczenie?). Bardzo pozytywne wrażenia. 
 
Vivaldi_obr05

Klient poczty

Jeszcze nie działa, ale podejrzewam, że również będzie przypominał ten ze starej Opery. Powiem szczerze, że wtedy nie używałem go do pobierania poczty (przecież jest gmail i jego świetny interfejs web), a jedynie do czytania kanałów RSS, ale sprawował się świetnie i długo nie mogłem znaleźć czegoś co mogłoby go zastąpić (klienta poczty niema w nowej Operze). Czekam zatem na tę funkcję z nadzieją, że będzie się sprawować przynajmniej tak dobrze jak poprzednio.
 

Synchronizacja

Specjalnie zostawiłem to na koniec. W wersji Beta jeszcze nie działa, a w tej chwili jest to dla niektórych jedyny powód by jeszcze nie przesiadać się na Vivaldi’ego. Synchronizowanie ustawień, zakładek, notatek i haseł, to bardzo pożyteczna cecha, zresztą konkurencja ma to już od dawna.  
 

Czym się nie chwalą, a powinni?

Nie wszystkim się twórcy  Vivaldi’ego chwalą, a jest jeszcze kilka innych fajnych szczegółów. Na przykład możliwość aplikowania właściowości CSS w czasie rzeczywistym. Najlepsze jest to, że sami możemy tworzyć dowolne struktury CSS i dodać do istniejących.
Vivaldi_obr07
 
Do tego takie smaczki jak na przykład licznik pobranych danych podczas ładowania strony.
Vivaldi_obr09
Znane i lubiane operowe speed dials, również zostało nieco odświeżone. Samo jego działanie pozostało niezmienne, ale teraz możemy utworzyć sobie kilka kart speed dials i poumieszczać na nich różne linki.
Vivaldi_obr10
 
Jedną z bolączek, na które cierpiała stara Opera był brak dodatkowych rozszerzeń znanych z Firefox’a i Chroma. Co prawda pod koniec swego poprzedniego żywota dorobiła się wreszcie takiej możliwości, ale z kolei liczba dostępnych do ściągnięcia rozszerzeń nie była imponująca w porównaniu z konkurencją. Vivaldi nie ma takiego problemu, działa na Chromium więc automatycznie ma możliwość korzystania ze wszystkich dobrodziejstw sklepu z rozszerzeniami Chrome. :)

Podsumowanie

Wybaczcie, nie byłem obiektywny, nie znalazłem, żadnych wad, a takie zapewne są. Nie jest mi z tym jakoś szczególnie źle, zaznaczyłem, na początku, że jestem fanem starej Opery :). Vivaldi nie jest rewolucyjną przeglądarką, bo większość cech, które są jej atutami już kiedyś widzieliśmy, ale nie chodzi o to żeby była, wystarczy, że będzie tak dobra jak Opera 12.17. Zaprezentowana wczoraj wersja Beta sugeruje, że tak właśnie będzie. Chcę jednak wierzyć, że zespół Vivaldi Technologies to właśnie ci ludzie, którzy odpowiedzialni byli za najlepsze cechy i pomysły Opery, więc mam nadzieję, że nie poprzestaną oni na odtworzeniu poprzedniej przeglądarki, ale będą nadal ją rozwijać i ulepszać. Życzę im tego i przy okazji również sobie, bo „śmierć” starej Opery pozostawiła w moim wirtualnym świecie wielką wyrwę, a teraz jest nadzieja, że uda się już wreszcie zapełnić. Vivaldi od dawna gości na moim dysku, ale cały czas jeszcze jako ciekawostka, a nie główne narzędzie do przeglądania „internetów”. Wersja Beta to już jednak całkiem nowa jakość i wydaje mi się, że gdy już ostatecznie zostanie zaimplementowana synchronizacja, to będzie właśnie moment w którym się na nią przerzucę i zacznę używać na co dzień.


Podobne Tematy:

  • Synchronizacja ustawień, klient poczty i można się przesiadać ;]

  • poprostuja

    Dzięki za artykuł. Mam wrażenie że takie są tendencje żeby wszystko ogołocić z funkcji dostępnych w poprzednim dziesięcioleciu, a potem powoli, latami je implementować jako aktualizacje :-))). Tak to wygląda ze smartfonami. Mój pierwszy smartfon miał Winows mobile i miałem w nim total commandera, xcview i dużą ilość ustawień. Android i WP8.1 to bieda przy tamtym starociu. Tylko dotyku i odpowiedniego interface-u brakowało w WM. Dzieci i młodzież się na to łapią…

  • Jan Napieralski

    Przyznaje, że kilka lat wstecz zrezygnowałem z Opery za względu na małą ilość rozszerzeń. Vivaldi z chęcią przetestuję, zobaczę, a może to właśnie ta.