Zdarzyło się w weekend – 20151120-20151122

Przeczytaj też...

11 komentarzy

  1. mroczny sedes napisał(a):

    Powinno chyba być napisane, że Adelenie nie ukarze nas swoim albumem na Spotify czy gdziekolwiek indziej. Dzięki czemu jej nowy album ukaże się na trochę innych serwisach udostępniających muzę i nie tylko. 😉

  2. grammar german napisał(a):

    Urlop tacierzyński – po polsku: ojcowski.
    Kolaboracja w języku polskim ma znaczenie negatywne, więc nic dziwnego, że tak się kojarzy.
    „Kto dziś w sobie Spotif”. Zapewne chodziło o „dobie”.
    Cheers!

  3. MarekSzulen napisał(a):

    Uwaga, wrzucam kamyk 😉
    Piotrze, kupuje, kupuje. To, że Ty używasz tylko Spotify nie oznacza, że wszyscy tak robią 🙂 Vinyle mają się dobrze (a nawet coraz lepiej). Z resztą… z CD też nie jest jeszcze tak źle 🙂

    • Piotr Berent napisał(a):

      Gdyby Tool był na Spotify nie używałbym niczego innego 🙂

      Tu jednak chodzi o dwie sprawy – Adele jest w czubie jeśli chodzi o ilość fanów na Spotify, którzy mogą czuć się nieco gorzej. Ale spoko jej decyzja (tylko czy aby na pewno jej). Nie wydaje mi się bowiem, aby artyści zarabiali na sprzedaży płyt. Zawsze wydawało mi się, że najwięcej zarabia się na koncertach.
      Zaś druga sprawa to mobilność i wygodnictwo – głupio byłoby jeździć na rowerze/biegać z discmanem w kieszeni. W XXI wieku w telefonie jest wszystko, a Adele pozbawiając swoich słuchaczy/fanów dostępu do jej dzieła w sposób legalny (w końcu jakąś tam umowę ze Spotify pewnie ma i jakieś grosze z tego też dostaje) zapewnia sobie wysokie rankingi w mniej legalnej dystrybucji.

      Nikt nie broni wydawać płyty i udostępniać jej na Spotify. 🙂

    • MarekSzulen napisał(a):

      Piotrze, tutaj się całkowicie zgadzam 🙂 Chodziło mi tylko o zdanie „Kto dziś w dobie Spotify kupuje płyty CD z muzyką?” 🙂
      Adele nie jest jedyną artystką, która ma w „żopu” streaming. No cóż.. ich strata 🙂 Dla mnie (i pewnie nie tylko dla mnie) serwisy typu Spotify są swego rodzaju „try before you buy”, więc potencjalnie – tracą klientów nie udostępniając swoich płyt w ten sposób.

    • Mariusz audio_fan napisał(a):

      Zgadzam się w XXI telefon wszystko ma (mój akurat nie ma, ale to mój wybór). Tylko: można jeść w MC Donaldzie jak się traktuje jedzenie „fizjologicznie” tylko, można też zjeść w ciekawej restauracji, delektować się smakiem, docenić to co kucharz przyrządził. Tak samo z muzyką, ja kupuję CD i vinyle, media strumieniowe praktycznie dla mnie nie istnieją – bo tylko w zaciszu domowego, dobrego sprzętu audio mogę „odczuć” muzykę, docenić kunszt artysty (i czasami realizatora) a nie muzykę „konsumować” np. biegając ze słuchawkami z telefonem – bo jakość takiego przekazu jest mizerna (praw fizyki nie pokonamy – na mikro „pierdziawkach” w uszach z telefonu nie będziemy mieli pełnego spektrum dźwięku). Oczywiście bezdyskusyjnie ideałem zawsze pozostanie muzyka na żywo w dobrej akustycznie sali. Nie każdy musi podchodzić do muzyki jak ja, szanuję to – nie mam nic przeciwko słuchaniu w biegu, samochodzie, czy na rowerze – tylko pisanie „miłego powrotu do średniowiecza” itd. jest nadużyciem – może Adel nie chce żeby „kaleczyć” jej muzykę, ma wystarczające dochody i skłania się ku fanom bardziej wybrednym jeśli chodzi o odbiór i jakość dźwięku ? Oni kupią CD lub vinyl, a spotify dla nich nie istnieje.

    • Piotr Berent napisał(a):

      Ależ ja się w pełni zgadzam, jednak dostrzegam tu pewną hipokryzję artystki.
      Gdy była „na dorobku” czyli budowała bazę fanów – odtwarzanie jej muzyki w usługach typu Spotify jej nie przeszkadzało, ale teraz nagle już jest be-be?

      Jak pisałem, prawdziwi i oddani fani oraz miłośnicy dobrego dźwięku płytę kupią, natomiast czy kupią ją Ci, którzy wszyscy, którzy korzystali ze Spotify za darmo – wątpliwa sprawa.
      Ja taką decyzję rozpatruje tylko pod kątem technologicznym i w takim aspekcie jest to krok w tył.
      Co innego wcześniej wspomniany zespół Tool – oni jasno powiedzieli, że ich albumy stanowią artystyczną zamkniętą całość i oni tego nie widzą, aby można było sobie posłuchać tylko wybranych utworów z danej płyty.
      Inna sprawa, że właściciele praw do utworów Pink Floyd mówili niegdyś to samo, ale dziś ich dyskografia jest dostępna w całości właśnie w Spotify.

    • Mariusz audio_fan napisał(a):

      No jak nie Polacy :), potrafimy rozmawiać – zgadzam się, masz rację, rzeczywiście można tu dostrzec pewną niekonsekwencję artystki, a sprawa druga to fakt, pod kątem technologicznym to cofanie się – takie czasy, ale nie samą technologią żyje człowiek :), technologia rozwija, ułatwia wiele, zmienia świat, ale efekty uboczne tej „gonitwy” też są np. szybkość i powierzchowność w odbiorze treści – tak ogólnikowo. Ja tylko jestem uczulony na sformułowanie „średniowiecze”, bo często jest to nadużywane „słowo wytrych”, czasami dla coraz większego zysku „wizjonerów” i ich udziałowców wmawia się nam, że musisz ciągle być „on-line” z każdą pojawiającą się technologią, jak masz inne zdanie lub inną filozofię życia to zaraz okrzykną cię „średniowieczem”. Średniowiecze takie straszne nie było :), był Dante, Tomasz z Akwinu, a ile dziś z tego okresu inspiracji w filmie czy literaturze fantasy ? pozdrawiam

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: